Prywatna firma będzie dowozić astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną

Zakończyły się testy spadochronów kapsuły Dragon. Następna faza - niska orbita.

Kapsuła została zrzucona z helikoptera Erikson S-64F z wysokości 4000 metrów, dwadzieścia kilometrów od wybrzeży Morro Bay, Kalifornia. Bezpieczny spadek zapewniły jej najpierw dwa spadochrony hamujące, a następnie trzy spadochrony główne. Dzięki takiemu podejściu kapsuła zwalnia stopniowo, co będzie szczególnie istotne przy lotach załogowych, podczas których ma ona nie narażać pasażerów na przeciążenia większe niż podczas jazdy kolejką górską.

Pierwotnie kapsuła ma wodować i być transportowana do brzegu helikopterem, docelowo jednak, dzięki dyszom manewrowym i podwoziu, ma ona lądować na ziemi, z dokładnością do ok. 300 metrów.

Pojazd może pomieścić do siedmiu pasażerów w wersji załogowej lub 6 ton ładunku na niską orbitę, w wersji towarowej. Jest także w stanie przywieźć 2,5 tony ładunku z powrotem na ziemię. Rakieta wynosząca ją na orbitę to Falcon 9, także opracowany przez SpaceX.

Prace nad kapsułą Dragon są współfinansowane przez NASA. W roku 2008, SpaceX wygrał przetarg na dostarczenie łącznie 20 ton ładunku, w 12 lotach, na Międzynarodową Stację Kosmiczną, za łączny kwotę 1,6 miliarda dolarów, czyli średnio ok. 130 mln za lot. Może się to wydawać sporą kwotą, dopóki nie weźmie się pod uwagę, że jedna misja promu kosmicznego to ok. 450 milionów dolarów.

Patrząc na osiągnięcia SpaceX, trudno nie zgodzić się z jej szefem, Elonem Muskiem, twierdzącym, że przyszłość eksploracji kosmosu należy do prywatnych firm. Pozostaje trzymać kciuki za terminy - pierwszy załogowy Dragona lot do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma się odbyć w 2011 roku.

[via Space Travel ]

Maciej Starzycki

Więcej o: