Aresztowanie miało miejsce w sobotę o 5:30 rano. Następnie Prasada przesłuchiwano przez dwie i pół godziny, zanim został umieszczony w areszcie, w odległym o 14 godzin Bombaju. Aresztowanie nastąpiło po narastającej burzy medialnej, wywołanej ujawnieniem przez jego zespół luk w bezpieczeństwie maszyn do głosowania używanych przez Indie. Prasad był już uprzednio przepytywany przez policją w ten samej sprawie.
Elektroniczne maszyny do głosowania są obecne w Indiach od 10 lat, od 2002 roku, wybory są prowadzone praktycznie wyłącznie przy ich pomocy. Od jakiegoś czasu jednak narastają obawy związane z ich stosowaniem, które nasiliły się po opublikowaniu przez zespół Prasada w kwietniu raportu z ich testów.
W 2009 roku, urzędnicy z Indyjskiej Komisji Wyborczej, konsekwentnie deklarujący, że maszyny są odporne na manipulację, bezpieczne, doskonałe i nie wymagające żadnych usprawnień, rzucili wyzwanie - żądając dowodu na problemy z urządzeniami. Niestety postawione przez nich warunki testów były nieakceptowalne.
Dzięki anonimowemu źródłu, które dostarczyło egzemplarz maszyny, udało się jednak przeprowadzić testy bezpieczeństwa. Raport z nich został opublikowany w kwietniu, przedstawiono w nim szereg sprzętowych ataków na maszynę. Zgodnie z informacjami ujawnionymi przez J. Alexa Haldermana, jednego z członków zespołu który odkrył luki, to właśnie anonimowe źródło było tematem długiego przesłuchania. Jak mówi:
Oficerowie dokonujący aresztowania powiedzieli Hariemu, że działają pod naciskiem "góry", a on zostanie pozostawiony w spokoju, jeśli ujawni tożsamość swojego źródła.
Oprócz Haldermana, profesora Uniwersytetu Michigan, który ma na koncie pierwszego wirusa zarażającego maszyny do głosowania, oraz kompleksową ocenę kalifornijskiego systemu e-głosowania (a także zmodyfikowanie jednej z amerykańskich maszyn tak, aby można było na niej grać w PacMana - bez naruszania pieczęci), do zespołu należy Rop Gonggrijp, holenderski aktywista, który odegrał sporą rolę w usunięciu maszyn do głosowania z Holandii, a także grupa studentów Uniwersytetu Michigan i pracowników NetIndia. Pełen raport można zobaczyć na stronie indiaevm.org .
Po opublikowaniu raportu, w kwietniu, 13 partii politycznych, reprezentujących około połowy elektoratu, wyraziło swój niepokój co do niezawodności urządzeń. Zaś w zeszłym miesiącu, jedna z partii celowo wystawiła w wyborach uzupełniających tak dużą ilość kandydatów, by zmusić Komisję Wyborczą do skorzystania z papierowych kart do głosowania. Oprócz tego na początku sierpnia, Indyjska Komisja Wyborcza otrzymała list od uczestników międzynarodowych warsztatów odbywających się w Waszyngtonie, których tematem były indyjskie maszyny.
Sytuacja Indii dobrze ilustruje podstawowy problem ze wszelkimi formami elektronicznego głosowania. W przypadku papieru, proces wyborczy jest łatwo weryfikowalny na każdym jego etapie. Wprowadzenie do tego procesu elektroniki powoduje, że jego weryfikacja staje się dużo trudniejsza i wymaga wiedzy eksperckiej. W sytuacji kiedy elementy systemu są niejawne (np. kod oprogramowania, którego producent nie udostępnia, albo specyfikacje sprzętu), taka weryfikacja, już wcześniej bardzo trudna, staje się praktycznie niemożliwa. Maszyny do głosowania są oprócz Indii wykorzystywane na podobną skalę w Brazylii. Wykorzystują je także USA i Wenezuela. Były też używane na duża skalę w Holandii, ale po ujawnieniu problemów z ich bezpieczeństwem, zrezygnowano całkowicie z ich wykorzystania.
[ Indian EVM via The Register ]
Maciej Starzycki