Kilka dni temu Download Squad donosił, że tabletu HTC można spodziewać się w sprzedaży od 26 listopada, w dystrybucji amerykańskiego operatora Verizon (a więc z kontraktem i zapewne znacznie niższą ceną niż konkurencja). Autorzy informacji spekulowali, że będzie miał wielodotykowy wyświetlacz 1280x720, układ Nvidia Tegra 2, 2 GB RAM, 32 GB SSD, WiFi, bluetooth, GPS, czytnik kart pamięci, zaś pracować będzie z Chrome OS.
Haaretz uzyskał informację, że wyświetlacz będzie na licencji izraelskiego N-trig - firmy ściśle współpracującej z Microsoftem, a także dostarczającej ekrany do Dell Latitude XL czy HP TouchSmart tx2. Technologia N-trig DuoSense jest z pewnością ciekawa, wyświetlacze obsługują zarówno wielodotykowość jak i stylusy, potrafią wykrywać już sam dotyk bez żadnego nacisku, są dużo cieńsze niż normalne panele dotykowe, a więc tablet może być znacznie lżejszy niż konkurenci, co z pewnością cieszy. Są też wątpliwości - użytkownicy zarówno Latitude XL jak i TouchSmart tx2 narzekali na kłopoty z dotykowością i wieszające się sterowniki. Miejmy nadzieję, że w przypadku urządzenia HTC takich problemów nie będzie.
Osobną sprawą jest system operacyjny gPada. W N-trig inwestował Microsoft , zaś firma dotychczas mocno skupiała się na systemach Windows 7 i Windows Vista, ale nigdy nie podpisywała z Redmond umowy na wyłączność, zaś HTC nie po drodze z OSem na "W". Współpraca HTC z Google trwa od dawna, a dystrybucja poprzez Verizon czyni to jeszcze prawdopodobniejszą. Download Squad twierdzi, że wybór padnie na Chrome OS, ale ja mam wątpliwości - listopadowa premiera tabletu oznacza, że czasu jest mało, a Chrome OS nie jest jeszcze gotowy, w dodatku jego pierwsza wersja ma być dostosowana do netbooków . Bez względu jednak czy wybór padnie na Androida czy Chrome OS, dostaniemy ciekawe urządzenie. Niepokoi tylko dystrybucja poprzez Verizon; miejmy nadzieję, że będą niesubsydiowane wersje dla reszty świata albo umowy HTC z innymi operatorami - w końcu firma potrafi sprzedawać smartfony również z polskimi operatorami.
[via Haaretz ]
Tomasz Andruszkiewicz