Serwisant, Vickram Bedi najpierw wmówił klientowi, że wirusy z jego komputera zaraziły komputery w całej firmie, a później - że pochodzą one z tajemniczego dysku twardego, który rzekomo odnaleziony został przez wuja Bediego, wojskowego - w odległej wiosce w Hondurasie.
Następnym krokiem było wmówienie klientowi, że przy okazji poszukiwania honduraskiego dysku odkryty został spisek na jego życie, organizowany przez polskiego księdza związanego z tajemniczą katolicką organizacją Opus Dei. Ksiądz ten miał wyznaczyć nagrodę za głowę muzyka. Bedi jednocześnie przedstawił swoją partnerkę, Helgę Invarsdottir jako agentkę CIA, która pracuje nad rozwikłaniem sprawy.
Przez cały czas muzyk, któremu chodziło tylko o odzyskanie danych z dysku komputera płacił Datalinkowi spore sumy za ochronę siebie i swojej rodziny. Od 2004 roku Bedi za pośrednictwem Datalinku ściągnął z kart kredytowych muzyka ponad sześć milionów dolarów.
Sprawa wydała się, kiedy o "spisku" i "ochronie" dowiedziała się rodzina muzyka. Bedi i Invarsdottir chcieli wyjechać na Islandię, ale policja była szybsza, znaleźli się w areszcie. Mogą wyjść za kaucję po 3 miliony dolarów od głowy.
[Na podstawie New York Times , Sophos Naked Security , via The Register ]
Janusz A. Urbanowicz