Automatyczny samochód Google złamał prawo. Tak jakby

Google testuje samochody które same jeżdżą po ulicach. Jednemu z nich właśnie wlepiono mandat.

Na początku października świat obiegła sensacyjna wiadomość - Google stworzył samochody które jeżdżą bez kierowcy! System oparty jest o nadajniki GPS, można więc dokładnie ustalić trasę pojazdu, oraz o różne czujniki, które monitorują stan ruchu na drodze i dostosowują do niego zachowanie samochodu.

Google uzgodnił testy z kalifornijską policją. Jednym z ważniejszych założeń porozumienia było to, że za kierownicą musi siedzieć człowiek - na wszelki wypadek, gdyby zawiodły środki ostrożności systemu.

Teraz okazuje się, że jednemu z automatycznych samochodów Google'a wlepiono mandat. A właściwie przyznano go osobie, która siedziała za kierownicą i nadzorowała pojazd. Za co przyznano mandat? Za rozmawianie przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego za kierownicą, jak podaje serwis Jalopnik .

Na nic zdały się tłumaczenia, że kierowca nie jest w istocie kierowcą, a jedynie "opiekunem" samochodu. Litera prawa jednoznacznie określa rozmowy telefoniczne za kółkiem i jednoznacznie nakazuje je karać. Cóż zrobić - dura lex, sed lex.

Więcej o: