Chcęto: elektryczny ścigacz

Powoli przyzwyczajamy się do elektrycznych samochodów, nawet pojawiła się już w Warszawie stacja do ich ładowania, jednak elektryczne motocykle ciągle jeszcze nie weszły na rynek.
Elektryczny motocykl wyścigowy Mission R.
Fot. Mission Motors

Konstrukcja sportowego motocykla narzuca zupełnie inne wyzwania niż samochodu - liczy się jak najmniejsza waga - a akumulatory są ciężkie - i jednocześnie moc - a ta potrzebuje dużo prądu. Ale jest o co walczyć, gdyż elektryczny silnik ma stały moment obrotowy i pozwoli osiągnąć kosmiczne przyspieszenia.

Nad elektrycznym ścigaczem pracuje firma Mission Motors i jak na razie idzie im nieźle, motocykl Mission R ma wszystkie cechy rasowego ścigacza .

Mission R napędzany jest elektrycznym silnikiem prądu zmiennego o mocy 141 koni mechanicznych (dla porównania - Yamaha podaje, że współczesna YZF-R1 ma "na wale" moc 179,6), stały moment obrotowy 156 niutonometrów.

Energia przechowywana jest w akumulatorach o pojemności 14kAh, przy "hamowaniu silnikiem" odzyskiwana jest także część energii ruchu , która wraca do akumulatorów. Motocykl spowalniają też solidne tarczowe hamulce Brembo - dwa dwutłoczkowe zestawy z przodu i jeden z tyłu. Zawieszenie - amortyzatory Ohlins, regulowane do różnych obciążeń i rodzajów jazdy. Na 17-calowych kołach torowe opony, z przodu 120/70 ZR-7, z tyłu 190/60 ZR17.

Największą zmianą jest sterowanie. Dzięki elektrycznemu silnikowi motocykl ma jeden bieg (!) na którym rozpędza się do 260km/h . Można załadować "mapę przepustnicy" odpowiadającą - prawdopodobnie - za reakcje silnika przy różnych prędkościach.

Wszystkie owiewki wykonano z włókna węglowego ("karbonu"), pokrytego jeszcze dodatkową warstwą izolatora elektrycznego. Producent nie podaje wagi ani zasięgu, ale to motocykl torowy, kto by tam myślał o zasięgu.

Cena też nie jest znana.

[na podstawie materiałów firmy Mission Motors ]

Janusz A. Urbanowicz

Więcej o: