Wykrywanie materiałów wybuchowych przez myszy

Stworzona przez izrealską firmę BioExplorers bramka do wykrywania materiałów wybuchowych nie pokazuje obsłudze obrazów obnażonych osób, tylko wykorzystuje wymienne pudełka z myszami.

Stosowane aktualnie coraz częściej skanery wykorzystujące rozproszenie wsteczne promieni rentgenowskich lub fale milimetrowe nie są specjalnie popularne wśród podróżnych, którzy nie zawsze czują się specjalnie komfortowo z faktem, że kiepsko opłacany personel ochrony lotnisk może oglądać ich ciała obnażone przez nowoczesną technologię. Mają jednak jedną dużo istotniejszą wadę - pokazywane przez nie obrazy muszą być interpretowane przez rzeczony kiepsko opłacany personel, który może przegapić jakiś niebezpieczny przedmiot. Ostatnio można było przeczytać na przykład o podróżnym, który zapomniał, że ma ze sobą pistolet Glock - i nie został wykryty na bramce. Inne tego typu raporty, z nożami, ostrzami i szpikulcami w rolach głównych trafiają się już od dłuższego czasu. Jeżeli agenci TSA czy innych służb ochrony lotnisk nie są w stanie zauważyć pistoletu czy noża, istnieje też szansa, że przegapią jakiś materiał wybuchowy.

Może to zmienić opracowane w Izraelu urządzenie, które do określania czy ktoś ma przy sobie materiały wykorzystuje myszy. Urządzenie wygląda podobnie, jak typowa bramka do wykrywania metali, ale umieszczone są w niej trzy pojemniki na osiem myszy każdych. Gryzonie pracują w ciągu doby przez dwie czterogodzinne zmiany, podczas których poruszają się swobodnie po głównym obszarze wykrywacza. Kiedy wykryją w powietrzu zapach jednego z ośmiu najczęściej stosowanych materiałów wybuchowych, uciekają do "bezpiecznego pomieszczenia" (reakcja jest taka sama jak przy wyczuciu kota, dzięki wytrenowaniu myszy tak, aby kojarzyły zapach materiałów wybuchowych z drapieżnikami), co uruchamia alarm. W celu uniknięcia fałszywych alarmów do uruchomienia alarmu konieczne jest, aby do pomieszczenia bezpiecznego weszła więcej niż jedna mysz.

W pierwszych testach w grudniu przez bramki przepuszczono ponad tysiąc ludzi, z których 22 miało przy sobie fałszywe materiały wybuchowe. Wszyscy zostali wykryci, a ilość fałszywych alarmów była poniżej 0,1 procenta. Oczywiście, na dużych lotniskach oznacza to nadal dziesiątki alarmów dziennie, stąd też bramka z myszami, nawet jeżeli miałaby znaleźć zastosowanie w praktyce, może być tylko jednym z kilku zabezpieczeń.

[na podstawie New Scientist , przez Schneier on Security ]

Leszek Karlik

Więcej o: