Nowe zasady są proste - od niedawna aplikacja nie może korzystać z własnych mechanizmów dokupowywania treści, firma udostępniła odpowiednie mechanizmy i aplikacje które z nich nie korzystanie zostaną przyjęte do AppStore. Dotyczy to całego wachlarza aplikacji - od gier, przez iPadowe wydania czasopism, do iPadowej aplikacji Kindle do czytania elektronicznych książek z Amazonu.
Niestety, z punktu widzenia dostawców treści, nowe mechanizmy AppStore mają dwie wady. Po pierwsze, Apple obciąża wszelkie transakcje 30% prowizją, po drugie dostawcy treści są odcięci od danych o klientach i nie mogą stosować żadnej sprzedaży wiązanej. Od dawna pojawiają się też narzekania na niejasny proces oceny aplikacji przed przyjęciem do AppStore.
W tym samym czasie Google uruchomiło usługę Google OnePass udostępniającą podobne mechanizmy subskrypcji, jednak tu prowizja wynosi tylko 10%, a firma stara się zachęcić twórców aplikacji do wspierana Androida.
Skutkiem tego, twórcy popularnej w Stanach aplikacji Readability zrezygnowali z tworzenia swojego produktu dla urządzeń Apple i skupią się na pozostałych platformach.
Czy za nimi pójdą inni? Oba rynki - urządzeń Apple i urządzeń z Androidem dynamicznie się rozwijają, jeśli twórcy aplikacji nie będą zadowoleni ze współpracy z gigantem z Cupertino, może wystarczyć im tworzenia aplikacji na Androida.
Dochody Apple ze sprzedaży aplikacji i treści w AppStore wyniosły w ostatnim kwartale zeszłego roku 1,1 miliarda dolarów co stanowi około 4% wszystkich dochodów firmy, które wyniosły w tym okresie 26,7 miliarda.
[za VentureBeat ]
Janusz A. Urbanowicz