Tak, dotychczas amerykańskie sądy albo przerzucały się odpowiedzialnością za prowadzenie tego typu spraw albo oddalały powództwa z powodu braku jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. Potwierdza to rzecznik stowarzyszenia Cellular Telecommunications Industry Association - Paul Freehling, który przyznaje, że nie zna przypadku w którym sąd uznałby jakikolwiek naukowy dowód na powiązanie nowotworu z telefonem komórkowym za wystarczający.
Publikacja raportu WHO może zatem wiele wnieść do zagadnienia i diametralnie zmienić sytuację, dając (być może kruche ale opatrzone uznanym w świecie wizerunkiem WHO) podłoże do apelowania i zakładania nowych spraw.
Jak informuje agencja Reuters, póki co amerykańskie sądy nie wiedzą co robić i ślą zapytania do Ministerstwa Sprawiedliwości. Producenci telefonów i operatorzy sieci komórkowych natomiast milczą. Przynajmniej w publicznych kanałach. Być może czekając na rozwój wypadków.
Czy zatem czeka nas fala pozwów? Czy też może producenci telefonów będą zmuszeni w przyszłości opatrywać nowe modele informacją o szkodliwości dla zdrowia na podobieństwo paczek papierosów?
Joanne Suder stwierdziła, ze cokolwiek się teraz stanie pewnym faktów nie można już bagatelizować.