Takiego zdania jest były pracownik firmy, Dhanji Prasanna, który ostatnio pracował przy projekcie Google Wave, a wcześniej jeszcze wielu innych i zna Google bardzo dobrze. Zamieścił on w internecie list, w którym wyjaśnia przyczyny swojego odejścia z firmy zaraz po tym, jak odebrał premie za 2010 rok - warto dodać, że poza nim z projektu odeszło jeszcze 8 innych pracowników.
Wracając do Prasanna, od razu należy zaznaczyć, że były programista Google nie ma pretensji do swojego pracodawcy, wręcz przeciwnie, chwili sobie czas spędzony w firmie i uważa, że była to najlepsza praca, jaką do tej pory miał. Problemów należy doszukiwać się raczej po stronie zarządzania firmą, która z czasem zatraciła swój charakter i stała się korporacją, która rządzi się swoimi prawami i próżno szukać w niej miejsca dla jednostek, które chciałyby swoim talentem i pomysłami osiągnąć sukces.
Panująca biurokracja sprawia, że ludzie tkwią przy swoich projektach, niechętnie słuchają opinii z zewnątrz, w efekcie stają się mniej produktywni i innowacyjni - grunt to utrzymać posadę. Nie każdemu odpowiada taki model pracy, są osoby, które potrzebują wolności wyboru i wyzwań pozwalających sprawdzić się na różnych płaszczyznach. Do takich ludzi, z hackerskim zacięciem należy właśnie Dhanji Prasanna.
Przy okazji opublikowanego listu dowiedzieliśmy się także dosyć ciekawej rzeczy odnośnie infrastruktury usług Google. Z jego treści wynika, że o ile pod względem sprzętowym firma nadal może czuć się liderem, tak w przypadku oprogramowania na nim działającego już tak dobrze nie jest. Okazuje się, że pomimo posiadania technologicznie zaawansowanych rozwiązań sprzętowych, samo oprogramowanie liczy sobie już 10 lat i jest najzwyczajniej w świecie przestarzałe, a w dodatku nadaje się w najlepszym wypadku do obsługi robotów indeksujących i wyszukiwarek.
Dhanji Prasanna zarzuca Google, że wykorzystywane przez firmę technologie zupełnie nie są przystosowane do tego, aby zapewnić komfort pracy programistom. Dostało się między innymi Protocol Buffers, Big Table i MapReduce, które nazywa "skrzypiącymi dinozaurami", które nijak mogą konkurować z dostępnymi alternatywami. Ale także i nowsze projekty, jak chociażby Google Web Tools są jego zdaniem napisane w sposób zbyt skomplikowany i odbiegający pod względem jakości od konkurencyjnych rozwiązań.
Microsoftowi również nie raz zarzucano brak innowacyjnych rozwiązań, trzymanie się kurczowo wyrobionej strategii, o czym pisaliśmy chociażby w zeszłym roku . Korporacyjne systemy zarządzania niestety często odbijają się na działaniu firm oraz wypuszczanych przez nie produktach. Biurokracja i walka o utrzymanie pracy na pewno nie sprzyjają rozwojowi.
[za: Dhanji Prasanna ]