Pixel 10a to solidny smartfon i... odgrzewany kotlet. Google się nie popisał [TEST]

Daniel Maikowski
Google Pixel 10a miał być nowym królem średniej półki, ale okazał się niemalże kopią poprzednika. Czy optymalizacja systemu i kilka nowych funkcji uzasadniają zakup tego urządzenia?
Google Pixel 10a
Google Pixel 10a

Ubiegłoroczny Pixel 9a pozytywnie mnie zaskoczył. W cenie niecałych 2500 zł dostaliśmy sprzęt oferujący oryginalny design, solidną wydajność i sekcję aparatów z prawdopodobnie najlepszymi algorytmami przetwarzania na rynku. Poprzeczka dla jego następcy została więc zawieszona dość wysoko. 

Zobacz wideo Cmentarzysko pomysłów Google. Największe porażki technologicznego giganta [TOPtech]

Niestety po dwóch tygodniach spędzonych z Pixelem 10a muszę stwierdzić, że nowy smartfon Google'a tej poprzeczki nie przeskoczył. To bardzo bezpieczna ewolucja, a zmiany względem poprzednika są jedynie kosmetyczne. Z kilkoma drobnymi wyjątkami.

embed

DESIGN I KONSTRUKCJA

Google od kilku generacji Pixeli trzyma się tego samego języka wizualnego. Pixel 10a jest więc bliźniaczo podobny do modelu 9a. Jedyna zauważalna gołym okiem różnica to spłaszczona wyspa aparatu, która została teraz całkowicie zatopiona w obudowie urządzenia.

Plecki smartfona pokryto przyjemnym w dotyku tworzywem sztucznym. Ramka łącząca je z przednim panelem została wykonana z solidnego aluminium. Sam ekran został wzmocniony mocniejszym szkłem Gorilla Glass 7i (w modelu Pixel 9a było to Gorilla Glass 3).

Telefon waży 183 gramy, pewnie leży w dłoni i nie wyślizguje się z palców. Nowy Pixel 10a oferuje pełną pyłoszczelność i wodoszczelność, co potwierdza certyfikat IP68.

Podsumowując, jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń, ale to wciąż bryła niemal taka sama jak przed rokiem. Kontrowersyjnym detalem pozostaje nietypowe ułożenie przycisków bocznych. Klawisz blokady umieszczono bezpośrednio nad regulacją głośności, co często skutkuje omyłkowym uśpieniem telefonu.

embed

WYŚWIETLACZ I BIOMETRIA

Pixel 10a dysponuje 6,3-calowym ekranem pOLED o rozdzielczości 2424 na 1080 pikseli z odświeżaniem 120 Hz. Jak na organiczny panel przystało, mamy tu do czynienia ze świetnym kontrastem i nieskończoną czernią. Wrażenie robi jasność szczytowa panelu, która sięga nawet 3000 nitów (poprawa względem modelu Pixel 9a). Pozwala to na w pełni komfortowe korzystanie z urządzenia w pełnym słońcu.

Sporym minusem, tak jak i w przypadku ubiegłorocznego Pixela, są grube krawędzie wyświetlacza, które wyglądają przestarzale i mocno odstają od dzisiejszych rynkowych standardów.

Pod ekranem ukryto optyczny czytnik linii papilarnych. Działa on szybko i precyzyjnie. Znajdziemy tu też system czujników odpowiedzialny za rozpoznawanie twarzy. Podobnie jak w ubiegłym roku, przy gorszym oświetleniu potrafi on miewać drobne problemy z błyskawicznym odblokowaniem telefonu.

embed

SPECYFIKACJA I WYDAJNOŚĆ

Sercem urządzenia jest układ Tensor G4, czyli dokładnie ten sam, który napędzał ubiegłorocznego Pixela 9a. To wykonany w procesie 4 nanometrów procesor składający się z 8 rdzeni (Cortex-X4 + 3×Cortex-A720 + 4×Cortex-A520). Do dyspozycji użytkownika oddano również 8 GB RAM oraz 128 lub 256 GB pamięci na dane użytkownika (UFS 3.1).

Pomimo bliźniaczej specyfikacji, Google Pixel 10a wykręca w benchmarkach nieco lepsze wyniki od swojego poprzednika. W teście AnTuTu Benchmark V10 nowy smartfon Google'a zdobył 1 571 457 punktów, podczas gdy w przypadku Pixela 9a było to 1 218 048 pkt. 

embed

W przypadku testu GeekBench 6 różnice są już minimalne, ale nadal na korzyść nowszego modelu. Pixel 10a wykręcił tu 1709 pkt w teście jednego rdzenia i 4487 pkt w teście wielu rdzeni (w Pixelu 9a było to odpowiednio 1707 i 4414 pkt). Test procesora GPU nowy Pixel zakończył z wynikiem 8814 pkt (tu przewaga jest wyraźna, bo Pixel 9a w tym samym teście zdobył 7626 pkt).

embed

Dzięki znakomitej optymalizacji Pixel 10a bez problemu radzi sobie z obsługą najnowszego Androida 16 (oczywiście, jak przystało na smartfon Google'a - w "najczystszej" i pozbawionej śmieciowych aplikacji wersji). Systemowe animacje są bardzo płynne, a aplikacje działają bez jakichkolwiek przycinek.

embed

Nowy Pixel bardzo dobrze radzi sobie z odprowadzaniem ciepła. Przy długotrwałym obciążeniu procesora throttling nadal się zdarza, ale w znacznie mniejszej skali, niż w przypadku poprzednika. Smartfon oferuje też wszystkie niezbędne moduły łączności. Znajdziemy tu modem 5G, Wi-Fi 6E (liczyłem na nowsze Wi-Fi 7) oraz Bluetooth 6 (tu nastąpiła aktualizacja względem Pixela 9a) oraz NFC.

embed

SYSTEM I FUNKCJE AI

Tym, co od lat wyróżnia smartfony Google na tle rywali, jest "czysta" wersja Androida. Nie znajdziemy tu ciężkich systemowych nakładek i niechcianych aplikacji reklamowych. To oprogramowanie w swojej najprostszej i najbardziej responsywnej postaci. Co więcej, producent gwarantuje aż siedem lat aktualizacji systemu operacyjnego i łatek bezpieczeństwa. 

Google kładzie ogromny nacisk na autorskie funkcje oparte na sztucznej inteligencji. Wbudowany asystent Gemini dobrze radzi sobie z generowaniem tekstów czy tłumaczeniami rozmów na żywo. Przydatne są również oparte na AI narzędzia fotograficzne, takie jak inteligentne usuwanie niechcianych obiektów z kadrów, funkcja dodawania osoby do zdjęcia grupowego czy izolowanie szumów z nagrań wideo.

Bodaj najważniejszą nowością systemową w Pixelu 10a jest funkcja Quick Share, która służy do szybkiego przesyłania plików. Co ważne, standard ten zyskał oficjalną kompatybilność z systemem AirDrop od Apple. Oznacza to, że możemy bezproblemowo wymieniać zdjęcia i dokumenty między Androidem a iPhone'ami lub Macami, całkowicie zapominając o dotychczasowych barierach ekosystemowych. 

embed

APARAT

Pixel 10a dysponuje dokładnie tym samym zestawem aparatów, co model z ubiegłego roku. Nie ma tu żadnych zmian w matrycach i optyce:

  • główny: 48 MP, f/1.7 (0.8µm, dual pixel PDAF, OIS);
  • ultraszerokokątny: 13 MP,  f/2.2 ( 1/3.1", 1.12µm, 120°);
  • przedni: 13 MP, f/2.2, 20mm.

Mimo braku zmian sprzętowych Pixel 10a wciąż ma sporo do zaoferowania w kwestii mobilnej fotografii, na co wpływ mają bez wątpienia najlepsze na rynku algorytmy przetwarzania obrazu. Główny obiektyw spisuje się znakomicie zarówno w warunkach dziennych, jak i nocnych. Zdjęcia są ostre, pełne detali i zachowują bardzo naturalne kolory.

embed
embed
embed
embed
embed
embed
embed
embed

Obiektyw ultraszerokokątny wypada już zauważalnie gorzej. O ile w dzień radzi sobie dobrze, o tyle po zmroku wyraźnie gubi szczegóły. Nadal brakuje tu również dedykowanego teleobiektywu, co ogranicza fotograficzną wszechstronność całego zestawu.

embed
embed
embed
embed

Warto też wspomnieć o dwóch nowych funkcjach aparatu, niedostępnych w modelu Pixel 9a. Pierwsza z nich to "Fotoasystent", pełniący funkcję wirtualnego nauczyciela. Sztuczna inteligencja na bieżąco analizuje kadr i wyświetla na ekranie praktyczne wskazówki dotyczące kompozycji czy optymalnego oświetlenia.

Z kolei funkcja "Automatyczne najlepsze ujęcie" ratuje zdjęcia grupowe. Smartfon wykonuje szybką serię fotografii i automatycznie łączy najlepsze wyrazy twarzy w jedną udaną całość.

embed

BATERIA

Pod obudową smartfona znalazło się ogniwo o pojemności 5100 mAh (tu również nie doczekaliśmy się zmian względem ubiegłego roku). Przy standardowym użytkowaniu smartfon bez problemu wytrzymuje do dwóch pełnych dni z dala od gniazdka, osiągając solidne 7-8 godzin czasu włączonego ekranu (SoT).

Cieszy fakt, że producent przyspieszył proces ładowania, choć na tle konkurencji Pixel 10a nadal wypada tu blado. Urządzenie możemy ładować przewodowo z mocą 30W, a w przypadku indukcji jest to 10W. Napełnienie baterii od 0 do 50 proc. trwa około 30 minut, a od 0 do 100 proc. - aż 90 minut. Szału nie ma. 

embed

PODSUMOWANIE

Google Pixel 10a zadebiutował w polskich sklepach w cenie 2349 zł. To dokładnie ten sam pułap, z którego rok temu startował świetnie przyjęty Pixel 9a. Nowy Pixel to bez wątpienia bardzo solidny smartfon. Oferuje znakomity i bardzo jasny ekran, wybitną optymalizację systemu, długie wsparcie aktualizacjami oraz wciąż rewelacyjny aparat główny. Nie zmienia to faktu, że mamy tu do czynienia z "odgrzewanym kotletem". 

Amerykański producent poszedł na skróty, serwując nam ten sam procesor Tensor G4, identyczny zestaw aparatów i niemal sklonowaną obudowę z wciąż bardzo grubymi ramkami ekranu. Wprowadzone nowości, takie jak Quick Share, dodatkowe funkcje AI w aparacie, satelitarne połączenia alarmowe, czy minimalnie szybsze ładowanie przewodowe (30 W), to zbyt mało, jak na nową generację urządzenia. 

Jeśli szukacie solidnego smartfona z "czystym" Androidem i świetnym aparatem, to zdecydowanie lepszym wyborem będzie ubiegłoroczny Pixel 9a, którego cena w ostatnich tygodniach zdążyła już spaść poniżej 1700 złotych. W tym momencie najnowszy Pixel 10a zwyczajnie nie jest wart swojej ceny. 

Daniel Maikowski
Więcej o: