Kluczowy surowiec ma podrożeć o 75 proc. Trzeba przygotować się na deficyty

Miedź w ciągu dwóch lat podrożeje o 75 proc. Już w tym roku huty mogą szykować się na deficyty. Zapotrzebowanie na miedź będzie rosnąć, bo to jeden z najważniejszych surowców dla rozwoju gospodarki oraz transformacji energetycznej.
Miedź, zdjęcie ilustracyjne
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl

W ciągu następnych dwóch lat ceny miedzi mogą skoczyć aż o 75 proc. Obecnie surowiec na londyńskiej giełdzie metali kosztuje 8,5 tys. dolarów za tonę. Według prognoz BMI, jednostki badawczej Fitch Solutions, w tym roku miedź dobije do 10 tys. dol., a w 2025 roku będzie to już 15 tys. dolarów za tonę. To znacznie więcej niż rekord z marca 2023 roku, gdy miedź kosztowała 10,73 tys. dolarów za tonę. 

Zobacz wideo Nowe surowce pomogą z kryzysem energetycznym? „Problem leży w konsumpcji"

Miedź będzie drożeć, bo potrzebujemy jej coraz więcej

Miedź będzie drożeć przez zakłócenia dostaw z kopalni oraz rosnący popyt na ten metal, związany z dynamicznym rozwojem odnawialnych źródeł energii - czytamy w CNBC. A zapotrzebowanie na surowiec będzie się zwiększać, bo podczas szczytu klimatycznego COP28 60 krajów poparło plan potrojenia mocy energii odnawialnej do 2030 roku. Citibank szacuje, że przez to zapotrzebowanie na miedź wzrośnie w ciągu sześciu lat o dodatkowe 4,2 mln ton. Surowiec ten wykorzystuje się w samochodach elektrycznych, sieciach energetycznych oraz przy produkcji turbin wiatrowych. Ponadto w rozwijających się gospodarkach, nawet pomijając inwestycje w OZE, miedzi potrzeba coraz więcej, ponieważ jest wykorzystywana w elektronice oraz maszynach przemysłowych. 

Na te trendy nałoży się też zapewne słabnący dolar. Rynki liczą, że Fed w tym roku rozpocznie obniżanie stóp procentowych, co osłabi dolara i sprawi, ze miedź będzie tańsza dla zagranicznych kupców. 

Czekają nas deficyty miedzi

Deficyt miedzi w tym roku ma sięgnąć pół miliona ton, szacuje Goldman Sachs. Rosnące zapotrzebowanie zbiegło się w czasie z problemami z dostawami. First Quantum Minerals musiało wstrzymać wydobycie w Cobre Panama, jednej z największych kopalni miedzi na świecie. Z kolei Anglo American, główny producent miedzi oświadczył, że zmniejsza produkcję miedzi w 2024 i 2025 roku w celu obniżenia kosztów. 

Deficyt surowca i rosnące ceny to dobre wiadomości dla bogatych w niego Chile i Peru. Pierwsze z państw ma aż 21 proc. globalnych zasobów miedzi. Stracą z kolei huty, które już w tym roku odczują braki surowca. Problemy mają się pogłębić w latach 2025-2027. 

Więcej o: