Po szeregu najnowszych wątpliwości co do dotrzymania terminu otwarcia nowego lotniska berlińskiego BER w październiku 2020 r., niemieckie ministerstwo transportu zażyczyło sobie do przyszłego tygodnia "wyłożenia kart na stół". Jak poinformowało sobotnie wydanie "Bild-Zeitung", sekretarz stanu w ministerstwie Michael Günther wystosował w piątek (12.04.2019) list do prezesa zarządu lotniska Engelberta Lütke Daldrupa. Domaga się w nim do środy 17 kwietnia wiążącej opinii nt. czy "wielokrotnie wyznaczany przez zarząd BER termin otwarcia na październik 2020 będzie mógł zostać dotrzymany". Rzecznik lotniska Hannes Stefan Hönemann potwierdził w sobotę agencji prasowej DPA otrzymanie pisma z resortu. Zaznaczył, że będzie na nie odpowiedź, ale nie jest ona jeszcze gotowa.
Nowe problemy
W piątek pojawiły się nowe wątpliwości, co do planowego terminu otwarcia lotniska. Wynikają one z "niegotowego stanu urządzeń - cytował dziennik "Tagesspiegel" z wewnętrznego raportu TÜV Rheinland. Opinii tej w rozmowie z kanałem radiowym Radioeins rozgłośni rbb zaprzeczył prezes lotniska Lütke Daldrup, zapewniając: "Jestem przekonany, że planowy termin nie jest zagrożony i podobnie ocenił to TÜV". Jednocześnie wyjaśnił, że cytat pochodził z raportu dot. postępów w budowie i wyrwany z kontekstu mógł doprowadzić do mylnej oceny, co jednak nie odpowiada "rzeczywistej ocenie tego projektu". Zarazem o poślizgu w harmonogramie prac informował także sam zarządca lotniska. Jeszcze do końca 2018 r. firma Bosch miała ukończyć prace nad czujnikami przeciwpożarowymi, ale wciąż nie jest gotowa. Tymczasem jeden z rzeczników lotniska zapewnił w piątek, "że Bosch w międzyczasie zakończył prace".
Do otwarcia lotniska BER miało dojść początkowo w październiku 2011 roku. Z powodu ciągłych usterek termin ten był wielokrotnie przesuwany.
dpa/jar
Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''