Eurostat zrewidował dane dotyczące PKB za pierwszy kwartał 2026 roku. Z najnowszego komunikatu wynika, że zamiast oczekiwanego przez ekonomistów i zapowiadanego wcześniej niewielkiego wzrostu w strefie euro (+0,1 proc. w ujęciu kwartał do kwartału), ostatecznie odnotowano spadek o 0,2 proc. To pierwszy ujemny odczyt w eurolandzie od 2022 roku.
Statystyki Eurostatu dla poszczególnych krajów członkowskich obnażyły spore dysproporcje. Niekwestionowanym liderem wzrostu w pierwszym kwartale okazała się Dania, która urosła o 1,9 proc. w relacji kwartał do kwartału. Na drugim stopniu podium, z wynikiem +1,1 proc., uplasowały się Malta oraz Estonia.
Polska gospodarka również poradziła sobie bardzo dobrze - nasz PKB zwiększył się o 0,6 proc.
Wyraźne hamowanie dotknęło zaledwie kilku państw, ale w jednym przypadku przybrało formę tąpnięcia. W Irlandii PKB skurczył się aż o 12,1 proc. Tu trzeba dodać, że to głównie kwestia zawirowań związanych z bigtechami, które rozliczają się podatkowo w Irlandii. Na wyspie nie ma więc wielkiego kryzysu, a statystyczny efekt ruchów korporacji w stosunkowo niewielkiej gospodarce.
Zdecydowanie łagodniej, choć wciąż pod kreską, zamknęły kwartał Litwa (-0,3 proc.), Szwecja (-0,2 proc.) oraz Francja (-0,1 proc.).
Z kolei w ujęciu rok do roku PKB strefy euro wzrósł w pierwszym kwartale o 0,7 proc. (konsensus rynkowy zakładał +0,8 proc.). W tym zestawieniu napędzane mocnym popytem wewnętrznym kraje unijne znowu podzieliły się na liderów i maruderów. Najszybciej rozwijały się Dania (+5,9 proc. rok do roku), Malta (+4,3 proc.) oraz Polska (+3,5 proc.).
Na szarym końcu zestawienia wylądowały Irlandia (-16,8 proc.), Rumunia (-1,1 proc.) oraz Niemcy, które urosły o symboliczne 0,3 proc.
"Polska gospodarka pozostaje w światowej czołówce wzrostu. PKB w pierwszym kwartale wzrósł o 3,5 proc. r/r - powyżej wstępnego szacunku i oczekiwań analityków. Motorem wzrostu silny popyt krajowy. Dodatkowo, PMI - wskaźnik wyprzedzający dla przemysłu - osiągnął dziś najwyższy poziom od roku. Mimo globalnej niepewności fundamenty polskiej gospodarki pozostają mocne" - komentował dane GUS minister finansów Andrzej Domański.
Wspomniany przez ministra wskaźnik PMI wyniósł w maju 49,4 pkt (wobec 48,8 pkt w kwietniu). Wynik był wyraźnie lepszy od prognoz, a analitycy spodziewali się spadku tego wskaźnika. Przypomnijmy, że mierzy on nastroje wśród menadżerów. Jeśli wynosi powyżej 50 pkt., to znaczy, że gospodarka będzie dynamicznie rosła.
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) prognozuje, że wzrost PKB w Polsce w 2026 r. wyniesie 3 proc., a w 2027 r. spowolni do 2,6 proc. Wcześniejsze prognozy wskazywały na wzrost o odpowiednio 3,7 proc. i 2,7 proc.
"Wzrost PKB będzie wspierany przez popyt krajowy, wynikający ze wzrostu realnych dochodów i niższej stopy oszczędności gospodarstw domowych, a także przez silne inwestycje publiczne, przy czym transfery z UE osiągną w tym roku szczytowy poziom około 3 proc. PKB i pozostaną na wysokim poziomie w 2027 r." - prognozuje OECD.
Ponadto organizacja spodziewa się, że średnioroczna inflacja w Polsce w 2026 r. wyniesie 3,6 proc. Natomiast w 2027 r. ma się obniżyć do 2,7 proc. "Rynek pracy pozostanie stabilny, a stopa bezrobocia wyniesie 3,4 proc. Ryzyka dla gospodarki są skierowane w dół, co odzwierciedla możliwość ponownych szoków cenowych na rynku energii, słabszego popytu globalnego oraz podwyższonych napięć geopolitycznych w regionie" - czytamy w najnowszej prognozie Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju.