- Proszę się nie ekscytować kampanią wyborczą. Nienerwowo, broń Boże - mówi prezes Glapiński. Po tym, jak się dziś zaperzał, pozostaje mu życzyć tego samego ;) I tymi życzeniami kończymy relację konferencji, bo prezes Glapiński już sobie poszedł. Do zobaczenia za miesiąc!
A jeśli spragnieni są Państwo widoku i głosu prezesa NBP, konferencję można przypomnieć sobie tutaj:
- Jesteśmy w punkcie przegięcia, bo rozpoczęły się obniżki stóp. Jesteśmy w normalniejszej sytuacji - inflacja jest jednocyfrowa, da się z tym jakoś żyć i podejmować racjonalne decyzje. Apeluję do wszystkich - cieszmy się, że hydra inflacji się kończy. Już nie ma wysokiej inflacji, jest umiarkowana, zbliżamy się do pełzającej, czyli poniżej 5 proc. - mówi Glapiński.
Nie ma już pytań od dziennikarzy, więc Glapiński zaczyna się żegnać. Czyli jeszcze z 5 minut i koniec ;)
Glapiński pytany o to, czy NBP interweniował na rynku walutowym we wrześniu dał do zrozumienia, że nie było ku temu przesłanek. Dodaje, że obniżając stopy o 25 pb w październiku RPP nie kierowała się troską o kurs złotego. - Jesteśmy jako RPP zadowoleni z kursu złotego w ostatnich latach - mówi Glapiński.
- Nasza projekcja wskazuje, że do celu inflacyjnego [a konkretnie do 3,5 proc., czyli górnego progu dopuszczalnego odchylenia - red.] zejdziemy w 2025 r., ale liczę na to, że stanie się to szybciej - mówi Glapiński.
Co dalej ze stopami? - Jesteśmy zwolennikami stopniowych, drobnych ruchów - mówi Glapiński. Czyli raczej należy się spodziewać obniżek po 25 punktów bazowych. Kiedy będą kolejne obniżki? - Będziemy obserwować dane - mówi szef NBP. Daje jednak do zrozumienia, że wraz z kolejnymi spadkami inflacji RPP będzie rozważać dalsze obniżki.
Po ponad półtorej godzinie monologu, Glapiński dopuścił w końcu dziennikarzy do zadawania pytań.
- W sierpniu zrobiliśmy duże zakupy złota, ponad 10 proc. naszych rezerw mamy w złocie. To czyni Polskę bardziej wiarygodną. Dążymy do 20 procent - mówi Glapiński.
- Część elit w Polsce ewidentnie działa żeby zlikwidować państwo polskie, także ekonomicznie. Jesteśmy w NBP przerażeni pomysłem ujednolicenia podatków w całej UE. W Polsce są niższe - przekonuje Glapiński. Zapowiedział konferencję 9 października w tej sprawie.
- Cieszmy się ze spadku inflacji. Mamy dosyć innych problemów, a przyjdą jeszcze gorsze - związane z bezpieczeństwem państwa. Walczymy o utrzymanie suwerenności. Musimy sfinansować olbrzymie wydatki zbrojeniowe. Mamy niekorzystne położenie geograficzne, między Rosją a Niemcami - mówi Glapiński
- Żyjemy w kraju cywilizowanym. Nie dopuszcza się do tego, żeby poziom życia ludności gwałtownie spadł - mówi o tarczach "antyinflacyjnych" Glapiński. - To jest wyższość Europy. A przecież jak się pojeździ po świecie to się widzi ogromne liczby ludzi wegetujących w kartonach, nad rzekami, w zaroślach. Największym osiągnięciem europejskim - poza kulturą - są ubezpieczenia społeczne i darmowa ochrona zdrowia i edukacja - dodaje szef NBP.
- Płace realne (czyli po uwzględnieniu inflacji) zmalały, ale stosunkowo niewiele. Żadna katastrofa - mówi Glapiński. Zwraca uwagę, że teraz znów rosną. Poza tym są o 3 proc. wyższe niż przed pandemią i o 23 proc. wyższe niż w 2016 roku. Znów jest wykres.
- Inflacja w Polsce nie jest szczególnie wysoka na tle innych krajów naszego regionu Europy, za to stopa bezrobocia jest niska - mówi szef NBP.
Fajny cytat z prezesa Glapińskiego: "To nie jest cudowne działanie NBP albo rządu, dezinflacja następuje we wszystkich krajach". A na gmachu NBP było napisane inaczej.
Natomiast oczywiście podwyżki stóp przez RPP w latach 2021-2022 miały też wpływ na spadek inflacji w Polsce.
- Inflacja będzie dalej spadać, do 6-7 proc. na koniec roku, około 5 proc. w połowie 2024 r. A z kolei wzrost gospodarki będzie przyspieszać - mówi Glapiński.
- W latach 2021-2022 dokonaliśmy potężnego zacieśnienia polityki pieniężnej, łącznie o 665 punktów bazowych w rok - mówi Glapiński. - Zaciskaliśmy ręce na szyjach tych biednych przedsiębiorców i kredytobiorców. Dawaliśmy i nadal dajemy gospodarce bardzo gorzkie lekarstwo - dodaje szef NBP.
Jak ktoś nie wierzy w to większe bogactwo w Polsce niż w Hiszpanii za 10 lat, to jest wykres. Ale proszę uwierzyć i się cieszyć! Prosi o to prezes Glapiński, my się dołączamy.
Glapiński znów o "nawiedzonych ideologicznie" ekspertach, które chcą euro w Polsce. - To by oznaczało, że zawsze będziemy już biedniejsi od Zachodu i będziemy zbierać przysłowiowe szparagi w Niemczech - mówi szef NBP. Znacie Państwo jakieś przysłowia o szparagach? ;)
Glapiński mówi, że najpóźniej za 10 lat Polska osiągnie poziom PKB per capita według parytetu siły nabywczej wyższy niż Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Francji - Takie są realne przewidywania. Będziemy od nich bogatsi - wylicza szef NBP.
Recesja w 2023 roku w Polsce? Glapiński mówi, że raczej nie, ale wzrost będzie niewielki, kilka dziesiątych procenta rocznie. - Bo dekoniunktura w strefie euro się przedłuża - tłumaczy szef NBP. Pokazuje wykresy, że nasza gospodarka od pandemii rozwija się dużo szybciej niż inne kraje w UE.