Dziesięć wydarzeń 2016 roku w polskiej gospodarce

Rok 2016 był w polskiej gospodarce bardzo ciekawy. Obalił tezę, że rządy mają niewielki wpływ na to co dzieje się w gospodarce, obfitował w zdarzenia zaskakujące, niektóre rzeczy działy się pierwszy raz w historii. Jednocześnie widzieliśmy, jak nowego znaczenia nabierają procesy, które powoli dzieją się w tle już od pewnego czasu. Oto subiektywny wybór dziesięciu najważniejszych i najciekawszych wydarzeń 2016 roku.
Bydgoszcz , Powiatowy Urzad Pracy .  Bezrobotni w kolejce do rejestracji. Bydgoszcz , Powiatowy Urzad Pracy . Bezrobotni w kolejce do rejestracji. TYMON MARKOWSKI/ Agencja Gazeta

10. SPADAJĄCE BEZROBOCIE

Stopa bezrobocia w Polsce w 2016 spadła do poziomu najniższego od 1991 roku. Według danych z urzędów pracy liczba bezrobotnych w tym roku zmalała o 250 tysięcy i spadła do 1,31 miliona. W listopadzie w urzędach czekało kolejnych 110 tysięcy ofert pracy. Stopa procentowa wynosi 8,2 procent. Pod koniec 2015 była na poziomie 9,7 procent.

W badaniach zgodnych z metodologią Międzynarodowej Organizacji Pracy stopa bezrobocia w Polsce jest jeszcze niższa i wynosi 5,7 procent. Niższa w Unii Europejskiej jest tylko w Niemczech, Czechach, Wielkiej Brytanii, w Holandii, na Węgrzech i na Malcie.

Spadek stopy bezrobocia to efekt powstawania w Polsce nowych miejsc pracy, ale przede wszystkim zmniejszania się liczby ludności w wieku produkcyjnym. Według GUS w okresie od września 2015 do września 2016 liczba ta zmalała aż o pół miliona. W tym samym czasie liczba osób pracujących zwiększyła się tylko o 32 tysiące.

Ornontowice, 3 lutego 2015. Protest górników z kopalni Budryk w obronie zwolnionych związków i za tym, by zwolnić prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego. Ornontowice, 3 lutego 2015. Protest górników z kopalni Budryk w obronie zwolnionych związków i za tym, by zwolnić prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

9. FENOMEN JASTRZĘBSKIEJ SPÓŁKI WĘGLOWEJ NA GIEŁDZIE

To najbardziej niesamowita historia roku na warszawskiej giełdzie. Na początku roku Jastrzębska Spółka Węglowa była na skraju bankructwa. Jej akcje kosztowały 10,65 PLN. W listopadzie dotarły prawie do 90 PLN, były wtedy najdroższe od ponad trzech lat. Teraz kosztują około 80 PLN. Niektórzy na początku roku podejrzewali, że państwo nie da upaść kopalni i uratuje ją za pieniądze podatnika albo firm energetycznych. Mało kto jednak wpadł na to, że w 2016 na rynkach światowych szybko zacznie drożeć węgiel. Tymczasem szybkie ograniczanie nieopłacalnej produkcji węgla na świecie wywołało potężny wzrost cen węgla koksującego, czyli akurat takiego, jaki wydobywa JSW. Tona na początku 2016 kosztowała około 80 dolarów, teraz cena jest powyżej 200 dolarów.

Wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki i premier Beata Szydło Wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki i premier Beata Szydło Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

8. BAŁAGAN W PODATKACH

W podatkach ważniejsze od tego, czy są niskie czy wysokie, jest to, żeby były stabilne i przewidywalne. W 2016 w Polsce mieliśmy tego przeciwieństwo. Przez pierwszą połowę roku drżała cała branża detaliczna, bo rząd pisał ustawę o podatku od supermarketów. Pojawiały się kolejne wersje, czasami zasadniczo różniące się od poprzednich, czasami nawzajem wykluczające się. A kiedy już ustawę uchwalono, to okazało się, że jest niezgodna z prawem unijnym i trzeba było ją zawiesić.

Z kolei druga połowa roku to ogólnonarodowe emocje związane z pomysłem podatku jednolitego. Każda rodzina w kraju liczyła, albo co najmniej rozmyślała, czy po zapowiadanych zmianach na rękę będzie mieć więcej czy mniej. Niestety nie dało się tego jasno wyliczyć, bo mieliśmy za mało informacji, a te, które się pojawiały, były ze sobą niespójne. Na to nałożył się żenujący wybieg z podniesieniem kwoty wolnej od podatku wyłącznie zarabiającym drastycznie mało.  Po kilku miesiącach łamigłówek rząd uznał, że nie podoła intelektualnemu wyzwaniu i z pomysłu podatku jednolitego się wycofał, uwypuklając tym samym kompletny brak kompetencji w kwestiach podatkowych.

Dwie studentki z Dąbrowy Górniczej założyły wirtualną kawiarenkę Cafe Ukraina. To miejsce, w którym spotykają się i poznają swoje historie Ukraińcy i Polacy. W ten sposób Zhanna Krutin i Mariia Sabadash chcą walczyć ze stereotypami dotyczącymi emigrantów ze Wschodu Dwie studentki z Dąbrowy Górniczej założyły wirtualną kawiarenkę Cafe Ukraina. To miejsce, w którym spotykają się i poznają swoje historie Ukraińcy i Polacy. W ten sposób Zhanna Krutin i Mariia Sabadash chcą walczyć ze stereotypami dotyczącymi emigrantów ze Wschodu MATERIAŁY PRASOWE

7. MILION UKRAIŃCÓW W POLSCE

W 2015 polscy przedsiębiorcy złożyli w urzędach pracy ponad 750 tysięcy oświadczeń o zamiarze zatrudnienia pracownika z Ukrainy. W 2016 ten poziom został osiągnięty już w lipcu. A to tylko legalny rynek pracy. Ostrożne szacunki mówią o tym, że dziś w Polsce pracuje ponad milion Ukraińców. W większości pełnią tę samą funkcję, co Polacy na zachodnich rynkach pracy kilka lat temu. Są zatrudniani w najgorzej płatnych miejscach, w rolnictwie, budowlance i gastronomii.

Dzięki temu ratują te branże przed zastojem, bo gdyby nie oni, nie byłoby tam kogo zatrudnić. Zdaniem wielu ekonomistów w nadchodzących latach będziemy potrzebować znacznie więcej imigrantów zarobkowych.

Premier Beata Szydło i ministrowie podczas głosowania nad reformą emerytalną i zmianą wieku emerytalnego Premier Beata Szydło i ministrowie podczas głosowania nad reformą emerytalną i zmianą wieku emerytalnego Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

6. OBNIŻENIE WIEKU EMERYTALNEGO

Wielkie zwycięstwo polityki nad ekonomią i wielka porażka polskiego systemu ubezpieczeniowego. Przesunięcie momentu możliwego przejścia na państwową emeryturę o kilka lat wprzód oznacza, że emerytury będą o kilkadziesiąt procent mniejsze. Po pierwsze, będziemy na nie krócej oszczędzać na kontach w ZUS i OFE, więc mniej na nich zdążymy uzbierać. Po drugie, ta mniejsza kwota będzie musiała nam wystarczyć na dłużej, bo będziemy na emeryturze o kilka lat dłużej. Czyli i tak wyraźnie mniejszą kwotę trzeba będzie podzielić na większą liczbę miesięcznych wypłat.

W efekcie, według obliczeń ZUS, sporej części obywateli przysługiwać będzie emerytura poniżej poziomu minimalnego, gwarantowanego przez państwo. To oznacza, że państwo będzie musiało do tych emerytur dopłacać, aby znalazły się chociaż na poziomie minimalnym. To oznacza i tak bardzo niski poziom emerytury, a do tego zwiększone wydatki budżetowe. Katastrofa z każdej strony. Argument, że nie każdy pójdzie na emeryturę, bo będzie wolał pracować dłużej jest absurdalny, ponieważ możliwa będzie jednoczesna praca zarobkowa i  pobieranie emerytury. Wybór będzie więc pomiędzy pracowaniem dalej bez emerytury i pracowaniem dalej z emeryturą w wysokości kilkuset złotych miesięcznie. Prawdziwej emerytury w obecnym systemie nie doczekamy się nigdy. Chyba, że sami sobie na nią zaoszczędzimy.

Lidl Lidl Facebook

5. DYSKONTOWY ZAWRÓT GŁOWY

W 2016 Polacy udowodnili, jak ważne w ich życiu są sklepy dyskontowe. A zwłaszcza wszelkie promocje organizowane przez te sklepy. Najpierw przekonał się o tym Lidl, który nie przypilnował regulaminu swojej promocji i dopuścił możliwość zwrotu pieniędzy za produkty już zużyte/otwarte/zjedzone. Potem Biedronka poczuła, co to znaczy nie przygotować na czas takiej liczby Świeżaków, na jaką jest popyt. Pojawiły się listy kolejkowe i zapisy w zeszytach w kratkę u pani kasjerki. Było też sporo emocji.

Ale liderzy tego rynku pokazali też, że budzą wiele emocji pozytywnych, dzięki czemu przyciągają więcej klientów. Inni tego nie potrafili i dlatego ponieśli zasłużoną rynkową karę. W 2016 definitywnie pożegnaliśmy się z Marcpolem i żegnamy się z Almą, a przynajmniej z tym, czym Alma kiedyś była. Firma nadal istnieje i chce wyjść z kłopotów, ale sklepów Almy jest już znacznie mniej i wyglądają znacznie gorzej niż jeszcze rok temu.

25.08.2016 Warszawa. Premier Beata Szydło i minister finansów Paweł Szałamacha podczas konferencji po posiedzeniu rządu 25.08.2016 Warszawa. Premier Beata Szydło i minister finansów Paweł Szałamacha podczas konferencji po posiedzeniu rządu Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

4. LEPSZA ŚCIĄGALNOŚĆ PODATKÓW

Największy sukces rządu, który świadomie zapowiadał zwiększanie wydatków państwa i zapewniał, że uda mu się nie rozwalić w ten sposób budżetu, bo poprawi ściągalność podatków. Faktycznie, wprowadzony w sierpniu pakiet przepisów dotyczących rozliczeń VAT w handlu paliwami przyniósł dobre efekty. Wpływy z VAT są w tym roku o ponad 8 miliardów złotych wyższe niż rok temu. Dochody budżetowe są najwyższe w historii. To zasługa w dużej mierze wydarzeń jednorazowych, takich jak wpływy z wiosennej aukcji częstotliwości LTE, czy nadzwyczajnie duży zysk NBP, który w czerwcu poszedł do budżetu. Ale wpływy podatkowe też bardzo ładnie rosną. To się rządowi udało.

Po listopadzie tegoroczne wpływy z VAT są o 7,4 procent większe niż rok temu, dochody z akcyzy urosły o 5 procent, a z PIT o 7,1 procent.

3. PIERWSZA W HISTORII OBNIŻKA RATINGU POLSKI

To się nam wydarzyło pierwszy raz w historii. W połowie stycznia 2016 agencja Standard & Poor's obniżyła Polsce rating. Odkąd w ogóle mamy ratingi, czyli od połowy lat dziewięćdziesiątych, one zawsze szły wyłącznie do góry.

Obniżka była szokiem. Zdaniem wielu ekonomistów była przesadzona, zwłaszcza, że rating obniżono aż o dwa "oczka", nie o jedno. Najważniejsze w tej historii było jednak uzasadnienie tej decyzji. Agencja zwracała uwagę na kwestie instytucjonalne, dotyczące jakości zarządzania państwem. Wskazywała konkretne przykłady konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego i mediów publicznych. Przez to naraziła się na zarzuty o mieszanie się do polityki. S&P chodziło jednak przede wszystkim o los Narodowego Banku Polskiego. W styczniu nie było jeszcze wiadomo, kto będzie następcą Marka Belki w fotelu prezesa NBP. Potem okazało się, że obawy agencji były na wyrost. Kolejnych obniżek ratingu do dzisiaj nie doświadczyliśmy.

Ale sam fakt, że w styczniu to się stało pokazał, że Polska zmienia się jako kraj, a w związku z tym pojawiają się u nas nowe ryzyka dla biznesu, których wcześniej nie było.

Program Program "500 plus" Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

2. PROGRAM RODZINA 500 PLUS I WZROST WYDATKÓW PAŃSTWA

Z gospodarczego punktu widzenia najważniejszą zmianą, którą przyniósł ze sobą nowy rząd po wyborach w 2015, było świadome zwiększanie wydatków budżetowych. Chodziło o większy transfer pieniędzy dla Polaków o mniejszych dochodach, efektem miał być większy ruch w gospodarce - osoby mniej zamożne wyposażone w dodatkowe dochody miały zacząć więcej wydawać w sklepach, dzięki czemu koniunktura gospodarcza miała się kręcić lepiej. To przełomowa zmiana w myśleniu - dotąd rządy nawet kiedy zwiększały wydatki, aby pobudzić koniunkturę, raczej się tym nie chwaliły, a w dyskusji publicznej przeważał pogląd, że lepsze są mniejsze wydatki, pozwalające obniżać podatki.

Sztandarowym przykładem takiego nowego typu działania i najważniejszym programem rządowym był program Rodzina 500 plus. Pieruńsko drogi, bo kosztujący ponad 20 miliardów złotych rocznie, program kieruje pieniądze w stronę osób z co najmniej dwójką dzieci, bez względu na ich dochody. Zdaniem krytyków program jest tak duży, że gdyby skierować go tylko w stronę najbiedniejszych (bez względu na liczbę posiadanych dzieci), to można by w ten sposób całkowicie zlikwidować w Polsce skrajne ubóstwo.

Pomysł napędzania gospodarki większymi wydatkami budżetowymi prawie się udał. Konsumpcja faktycznie rośnie szybciej niż wcześniej. Niestety, w tym samym czasie wydarzyło się coś innego, co nie pozwala na odtrąbienie pełnego sukcesu. Coś, co jest wydarzeniem roku.

Inwestycje Inwestycje Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

1. ZAPAŚĆ W INWESTYCJACH I NAJWOLNIEJSZY WZROST GOSPODARCZY OD 2013

Polska gospodarka w 2016 rozwijała się najwolniej od trzech lat. W 2013 jednak nasi partnerzy handlowi w strefie euro byli w recesji, więc spowolnienie dostaliśmy "z zewnątrz". Tym razem zrobiliśmy je sobie sami.

Za spowolnienie tym razem odpowiada znacząca zapaść w inwestycjach. Związana z inwestycjami branża budowlana notowała w tym roku spadki produkcji nawet o 20 procent. Same wydatki inwestycyjne w trzecim kwartale były aż o 7,7 procent mniejsze niż rok wcześniej. W 2013 inwestycje spadały tylko o 1 procent.

Główną przyczyną jest zmiana wymagań i oczekiwań Unii Europejskiej dotycząca przepisów, na podstawie których można wydawać środki unijne. W tym roku ruszyła nowa perspektywa unijna, ale aby sięgnąć po pieniądze, należało znowelizować m.in. prawo o zamówieniach publicznych. Mieliśmy na to czas do kwietnia, ale parlament zrobił to dopiero w drugiej połowie roku. Kilka miesięcy opóźnienia sprawiło, że w inwestycjach za unijne pieniądze pojawiła się ogromna dziura.

Prywatny biznes też nie zwiększa swoich wydatków inwestycyjnych, bo mamy za sobą rok zwiększania niepewności - przedsiębiorcy nie wiedzą, jakie będą podatki za parę lat, mamy ogromny bałagan prawny jeśli chodzi o instytucje państwa, zlikwidowano niezależność Trybunału Konstytucyjnego, doszło nawet do tego, że są poważne zastrzeżenia prawne co do legalności procesu uchwalania budżetu na 2017. To wszystko nie zachęca do inwestycji i jednocześnie przez to wszystko marnuje się pozytywny efekt wpływu 500 plus na wzrost konsumpcji. Konsumpcja rośnie (dzięki politykom), ale z drugiej strony inwestycje spadają (dzięki tym samym politykom). W efekcie wzrost gospodarczy zamiast przyspieszyć był w 2016 najwolniejszy od trzech lat.