"Kiedy historia będzie spisywana, kryptowaluty prawdopodobnie zostaną opisane jako jeden z jej najwspanialszych przekrętów" - napisano liście Elliott Management do klientów, który cytuje Business Insider.
W dalszej części listu fundusz wyjaśnia powody swojego krytycznego podejścia.
"Śmiejemy się z prymitywnych plemion, które w roli waluty używają dużych kamieni lub świń. Można się śmiać, ale kamień lub zdrowa świnia na pewno jest czymś. Za to kryptowaluty są niczym innym, jak tylko marketingiem ich twórców, finansistów i ludzi, którzy chętnie kupiliby czarne pudło (oczywiście puste) za cenę kii z nadzieją, że wyjedzie z niego mercedes. W ostatnich czasach takie marzenie mogło się ziścić w ciągu kilku godzin. To nie jest zwykła bańka. To nawet nie jest zwykłe oszustwo. To jest coś poza wszelkimi granicami, to najwyższy wyraz ludzkiego pragnienia, by wznieść się do gwiazd" - czytamy.
To nie pierwszy raz, kiedy fundusz krytykuje ideę kryptowalut. Menedżer funduszu Paul Singer dziwi się ich wzrostom już od 2013 r. Wówczas firma po raz pierwszy ostrzegła klientów przez niebezpieczeństwem. Zdaniem Elliott Management niezależność, stabilność i odgórne ograniczenia kryptowalut są złudzeniem. Zmiany w zasadach rządzących kryptowalutami są bowiem możliwe, ale tylko przy zgodzie ich uczestników, co nazywane jest forkiem (z ang. rozwidleniem).
"Poza nową teologią nie ma postaw, by zaakceptować limit 21 milionów bitcoinów" - napisano w dalszej części listu. "Ale czy to nie wspaniałe, jeśli kapłani i parafianie podbijają ceny, a tłuszcza kupuje na coraz wyższych poziomach, uznając wzrosty za potwierdzenie zamiast za nieskończoną ignorancję ludzkiej rasy?" - pyta Elliott Management.
Oszustwa 'na bitcoina'. Bitcoin najwyżej w historii, przyciąga nie tylko inwestorów, ale i oszustów metodą 'na bitcoina' Ilustracja Marta Kondrusik
Bitcoin Futures Fot. Mark Lennihan / AP Photo
Bitcoin Gazeta.pl