Pod koniec 2016 r. Polska zajmowała 29. miejsce wśród krajów świata uznawanych za najmniej skorumpowane. Pod koniec 2017 roku spadliśmy o siedem pozycji. Obecnie wyprzedzają nas nie tylko będące wzorem dla świata skandynawskie kraje, ale także Słowenia, Botswana, Izrael, Brunei, Tajwan czy Katar.
Na pierwszym miejscu niezmiennie plasuje się Nowa Zelandia. Na najwyższych miejscach, oprócz wspomnianej Skandynawii, znajdziemy też Szwajcarię i Singapur. Z kolei za najbardziej skorumpowane kraje świata uznaje się Somalię, Sudan Południowy, Syrię, Afganistan i Jemen.
Polska uzyskała 60 punktów transparentności, czyli o 2 mniej niż w 2016 r. (im więcej punktów, tym mniej skorumpowany kraj). Porównując do naszych sąsiadów, jest to i tak stosunkowo niezły wynik. Niemcy otrzymały 81 punktów, Czechy 57, Słowacja 50, Ukraina 30, Białoruś 44, Litwa 59, a Rosja tylko 29.
- Wyniki CPI korelują nie tylko z atakami na wolność prasy i ograniczaniem przestrzeni prospołecznych organizacji - komentuje dyrektor Transparency International Delia Ferreira Rubio. - Wysoki stopień korupcji koreluje także ze słabym prawem, ograniczeniem dostępu do informacji, rządową kontrolą mediów społecznościowych i niskim zaangażowaniem obywateli. Faktyczną stawką jest sama esencja demokracji i wolności.
Obliczając wynik, Transparency International bierze pod uwagę raporty państwowych i finansowych instytucji z całego świata, w tym np. "World Bank Country Policy and Institutional Assessment" i "Economist Intelligence Unit Country Risk Service".
"Corruption Perceptions Index" ukazuje się od 1995 roku.
CPI fot. Transparency International
CPI fot. Transparency International
CPI fot. Transparency International
Korupcja FRANCISZEK MAZUR/Agencja Wyborcza.pl