Facebook przyznaje: dane większości użytkowników mogły zostać ściągnięte przez firmy zewnętrzne. "Wyłączamy tę funkcję"

Nie gaśnie zamieszanie związane z wyciekiem danych z Facebooka. To, co okazało się pojedynczym incydentem coraz bardziej przypomina solidny kryzys. To natomiast, co właśnie powiedział Mark Zuckerberg jeszcze go pogłębiło. Na ochronę prywatności może być bowiem za późno.
Facebook opublikował przeprosiny  - wykupił reklamy w wielu tytułach prasowych Facebook opublikował przeprosiny - wykupił reklamy w wielu tytułach prasowych Fot. Facebook/Brian Stelter (Twitter)

Jeden pożar nie zgasł, wybuchają kolejne

Facebook od kilku tygodni zmaga się z poważnym kryzysem związanym z prywatnością. Zaczęło się od informacji byłego pracownika firmy analitycznej Cambridge Analitica. Przyznał on, że jego firma pozyskała dane z Facebooka od osób, których znajomi wzięli udział w specjalnej ankiecie. Informacje miały posłużyć w kampanii wyborczej Donalda Trumpa. 

Facebook próbował uspokajać stwierdzając, że od trzech lat pozyskiwanie informacji w taki sposób jest już niemożliwe. Zapewniał też, że zmieni zasady i ograniczy ilość danych, które udostępnia reklamodawcom. Ograniczenie ma jednak charakter wręcz symboliczny - serwis wciąż zbiera 98 różnych rodzajów informacji, w tym o sytuacji finansowej, zdrowotnej, ilości posiadanych kart kredytowych, tatuaży czy stosunku do gier planszowych. Przeprosił też użytkowników w ogłoszeniach wykupionych w prasie (na zdjęciu). 

Wyciek z Cambridge Analitica obnażył nie tylko to, jak wiele informacji zbiera o użytkownikach Facebook. Stał się dowodem na to, co firmy zewnętrzne mogą z tymi danymi zrobić, stosując zaawansowane techniki analityczne, takie jak Big Data. Używając takiej analizy można dowiedzieć się o użytkowniku znacznie więcej niż on sam ujawnia na swoim profilu. Algorytmy opierając się na zwykłych komentarzach czy polubieniach mogą wysnuwać wnioski na temat zdrowia psychicznego, preferencji politycznych. Te informacje mogą być z kolei wykorzystane do spersonalizowanych komunikatów, dobranych indywidualnie do każdego z odbiorców. To można określić mianem manipulowania opinią publiczną czy też indywidualnymi poglądami milionów osób. 

Kiedy wydawało się, że pożar wywołany przez doniesienia byłego pracownika Cambridge Analitica przygasł, Mark Zuckerberg dolał oliwy do ognia. 

Dane użytkowników Facebooka mogły zostać pobrane Dane użytkowników Facebooka mogły zostać pobrane Ilustracja: R.Kędzierski

Każdy cię znajdzie, wystarczy numer telefonu

Mark Zuckerberg, cytowany przez "Seatle Times", przyznał, że w pewnym aspekcie wyciek danych z Facebooka może mieć znacznie szerszy zakres. Wszystko przez funkcję serwisu, która umożliwia wyszukiwanie osób.

Większość użytkowników z pewnością nie zdaje sobie sprawy, że może zostać łatwo "namierzona". I to nie tylko przez znajomych. Każdy wpisując w okno wyszukiwania na Facebooku numer telefonu lub adres e-mail jest kierowany do profilu osoby, która go używa.

Co to oznacza w praktyce? Każdy może odnaleźć nasz profil. Mało tego - według Marka Zuckerberga całkiem możliwe, że każdy z nas jest już "sprofilowany" przez firmę zewnętrzną. Używając opcji wyszukiwania po adresie lub telefonie można było bowiem stworzyć bazę sporej części użytkowników Facebooka.

Jak przyznaje sam Mark Zuckerberg, problem może dotyczyć "większości z grona 2,2 mld użytkowników". 

Facebook wyłączył możliwość wyszukiwania użytkowników po numerze telefonu Facebook wyłączył możliwość wyszukiwania użytkowników po numerze telefonu Ilustracja: Redakcja

Facebook po latach wyłącza funkcje

Eksperci związani z cyberbezpieczeństwem, cytowani przez BBC, zwracają uwagę na to, że dostępne dla każdego powiązanie numeru i adresu e-mail z profilem mogło ułatwić ataki przestępców. Nikt nie ma też pewności, czy dane z Facebooka nie były indeksowane masowo - za pomocą oprogramowania, które wpisywało w wyszukiwarkę kolejno generowane numery telefonu. 

Ostatecznie od czwartku takie wyszukiwanie jest już niedostępne. Nie da się znaleźć osoby, która nie jest w gronie znajomych za pomocą jej numeru telefonu czy e-maila. 

Funkcja działa jedynie w przypadku profili firmowych. W tym wypadku możemy na przykład zweryfikować sprzedawców z serwisów ogłoszeniowych takich jak OLX. 

Mark Zuckerberg przyznał, że jeżeli ktoś nie wyłączył możliwości wyszukiwania możliwe, że jego dane mogły w ciągu kilku ostatnich lat zostać pobrane przez osoby, firmy lub instytucje.