Ma być prościej, ale też bezpieczniej - tak rząd argumentuje rewolucję w egzaminach na prawo jazdy. Projekt nowych przepisów trafił właśnie do wykazu prac legislacyjnych rządu, co oznacza, że rozpoczęły się prace nad sformalizowaniem w formie nowej ustawy zapowiedzianego już jakiś czas temu pomysłu.
Jak czytamy w opublikowanej na stronie Kancelarii Premiera zapowiedzi, egzamin po nowemu ma kłaść mniejszy nacisk na wiedzę teoretyczną i plac manewrowy, a większy na zdolność do podejmowania właściwych decyzji.
Co to znaczy? Według zapowiedzi Ministerstwa Infrastruktury, które odpowiada za projekt, egzamin po nowemu ma testować to, na ile przyszli kierowcy umieją przewidywać zagrożenia i reagować adekwatnie do nich w rzeczywistych warunkach ruchu drogowego.
Zmian jest jednak więcej, bo w planach jest też reorganizacja katalogu pytań. Te mają być konstruowane w bardziej zrozumiały i jednoznaczny sposób. To ma pomóc w uniknięciu sytuacji, w której kandydat udziela złej odpowiedzi nie z niewiedzy, a z powodu dwuznaczności pytania.
"W dłuższej perspektywie proponowane zmiany mają wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz ograniczenie liczby wypadków drogowych" - czytamy w zapowiedzi.
Kolejną zmianą ma być odejście od mechanicznego przyswajania pytań i odpowiedzi, które pozwala zdać egzamin "z pamięci". Zamiast tego pytania w nowej formule mają zmusić kandydatów do rozwijania umiejętności analizy sytuacji drogowych i podejmowania właściwych decyzji w praktyce.
"Proponowane zmiany, inspirowane sprawdzonymi rozwiązaniami skandynawskimi" - czytamy w dokumencie.
I co ciekawe, rząd ma w planach także położenie większego nacisku na uczenie kierowców właściwych zachowań wobec pieszych, rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych.
Nowym elementem kursów ma być także nauka korzystania z systemów wspomagających kierowcę i uświadamianie kierowcom ograniczeń, jakie mają nowe technologie.
Największą rewolucją będzie jednak likwidacja egzaminu na placu manewrowym dla kierowców zdobywających uprawnienia w kategorii B i B1. Zastąpić mają go testy w warunkach rzeczywistego ruchu drogowego - czyli po prostu manewry w mieście.
Przewiduje się, że zmiana może przyczynić się do zwiększenia zdawalności egzaminów państwowych, bez negatywnego wpływu na poziom przygotowania kandydatów do bezpiecznego kierowania pojazdami.
Ostateczny projekt ustawy, która wprowadzi te przepisy w życie, ma być gotowy do końca czerwca. Odpowiedzialny za nią resort infrastruktury przekonuje, że prawo jazdy po zmianach będzie lepiej przygotowywać przyszłych kierowców do uczestniczenia w ruchu drogowym, ale sprawi też, że zdanie egzaminu będzie po prostu łatwiejsze.
Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to drugi kwartał 2026 r.