Na niezrozumiałą różnicę w zwykłych cenach identycznych produktów zwrócił uwagę czytelnik "Rzeczpospolitej". Mężczyzna zgłosił do redakcji, że w zamieszkiwanym przez niego Jaworznie są droższe i tańsze Biedronki, czyli jedne sklepy oferują swój asortyment w wyższych, a drugie w niższych cenach. Sytuacja ta nie obejmowała oferty promocyjnej z gazetek, która wszędzie była jednolita.
Zainteresowani tematem dziennikarze udali się do kilku Biedronek w różnych częściach Jaworzna. Zebrane przez nich dane o cenach potwierdziły istniejące pomiędzy nimi rozbieżności. Na liście produktów nieprzecenionych, za które musielibyśmy zapłacić różne ceny w zależności od sklepu, znalazły się rukola i roszponka (w obu przypadkach 1,5 zł różnicy w cenie), śmietana primo (tym razem drobna różnica 25 gr) oraz pomidory na gałązce (2 zł różnicy).
"Rzeczpospolita" zwróciła się do Biedronki z pytaniem o uzasadnienie różnic w cenach tych samych produktów. "Sieć Biedronka co do zasady prowadzi jednolitą politykę cenową na terenie całego kraju [...]. Jednocześnie, jako firma dbająca o konkurencyjność na lokalnych rynkach, dopuszczamy możliwość wprowadzenia dodatkowych obniżek na poszczególne produkty, jeśli jest to korzystne dla naszych klientów. Tego typu decyzje są podejmowane w oparciu o lokalne uwarunkowania, poziom konkurencji oraz potrzeby naszych klientów, i z zasady obowiązują przez określony czas" - wyjaśniło biuro prasowe Biedronki.
Stosowanie takich praktyk jest zgodne z prawem. Dyskont naruszałby prawa konsumenta jedynie wtedy, gdyby produkty z ogólnodostępnych gazetek obowiązujących dla całej sieci miały różne ceny.