Już niedługo jajecznica może się stać ekskluzywnym posiłkiem. Zwłaszcza zrobiona z wiejskich jajek. Jak wspomina "Fakt" na targowisku na warszawskim Ursynowie cena za średniej wielkości jajko to 1,40 zł. Jajka od kur zielononóżek są o 10 gr droższe. Za takie z podwójnymi żółtkami należy zapłacić 1,60 zł. W ubiegłym roku na tym samym bazarze sztuka kosztowała maksymalnie 1,20 zł. A dalsze podwyżki są jak najbardziej możliwe. Podobne ceny występują również nie tylko w Warszawie.
Ceny rosną od dawna, a w grudniu 2025 roku było to średnio 15 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. "Fakt" podaje kwoty udostępnione przez Ministerstwo Rolnictwa dotyczące 100 sztuk. W przypadku chowu klatkowego jaja rozmiaru XL kosztują obecnie (na dzień 25.01) 92,53 zł, choć jeszcze rok temu było to 72,05 zł. Zmiana roczna to 28,4 proc. Jeszcze większe są zmiany dla rozmiaru S i wynoszą aż 30,5 proc. (z 37,94 zł na 49,50 zł). Jajka z wyższymi klasami jakości również podrożały, choć odrobinę mniej. Przykładowo klasa M z chowu wolnowybiegowego zanotowała wzrost 14,6 proc. rok do roku (z 80,04 proc. na 91,73 proc.). Istotne podwyżki można też zauważyć w skali tygodnia - najwięcej w przypadku chowu klatkowego klasy S, bo aż o 4,7 proc.
Taniej niż na bazarze jest w marketach, ale i tam ceny rosną. Jajka z chowu klatkowego ("trójki") wciąż są dość popularne, choć wielu klientów decyduje się na niższe numery - ściółkowe, wolnowybiegowe czy ekologiczne. To sprawia, że jest coraz mniej ferm zajmujących się produkcją "trójek". Niektóre markety, jak Netto czy Stokrotka już zdecydowały o wycofaniu się z ich sprzedaży. Wciąż jednak pozostają najtańszą opcją, choć ceny na nie rosną najmocniej.
"Nie tylko w Polsce duże sieci handlowe mają trudności z utrzymaniem ciągłości dostaw jaj dla konsumentów. Dzieje się to w wielu krajach europejskich. W ostatnich tygodniach Holandia i Niemcy wyraźnie sygnalizują o rosnących cenach jaj i pustych półkach w sklepach" - wyjaśniła Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP).
Jednym z głównych powodów wzrostu cen jaj jest także ptasia grypa. Część stad musiała zostać przez to wybita, a baza produkcyjna znacznie się skurczyła. Jak szacowała KIPDiP jeszcze w styczniu, jedynie przez 6 tygodni pogłowie kur niosek zmniejszyło się przez o ok. 5 milionów, czyli 10 proc. krajowego potencjału produkcyjnego. Tymczasem odbudowa stada zajmuje często nawet kilkanaście miesięcy. Rynek może przeżywać duże problemy zwłaszcza w okresie przed świętami Wielkanocy, gdy popyt na jajka gwałtownie rośnie.
Czytaj też: W marketach zaczyna brakować jajek. "Nie odrobili lekcji z zarządzania ryzykiem"