Aż trudno uwierzyć w tę podwyżkę. "Ceny w górę o 60 proc.". Powód jest jeden

W całej Europie drożeją jajka. Mamy do czynienia z potężnym kryzysem, który możne zauważalnie odbić się na polskiej gospodarce.
Jajka (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jajka są jednym z najszybciej drożejących produktów spożywczych w Polsce. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz podaje, że względem 2024 r. ceny transakcyjne między hodowcami a pakowniami są wyższe o 60 proc. w przypadku jaj klasy M i o 50 proc. w przypadku jaj klasy L. Tymczasem według danych Komisji Europejskiej jaja w naszym kraju zdrożały w październiku nawet o ponad 40 proc. Zresztą w całej UE trzeba za nie płacić więcej niż przed rokiem. Średnio jaja zdrożały w państwach Wspólnoty o 26,6 proc. 

Europejski rynek jajek jest kryzysie

Jaj po prostu nie ma. Nie daliśmy rady odbudować stad po chorobach zakaźnych, które je wcześniej zdziesiątkowały. Nie da się, jak to ma miejsce na przykład w fabryce, odtworzyć potencjału produkcyjnego w kilka tygodni. W rolnictwie zajmuje to długie miesiące, a teraz dodatkowo ten proces został przerwany przez nowe ogniska chorób drobiu. Konsumenci nie powinni także liczyć na import, bo cała Europa jest w podobnej sytuacji - opowiada Katarzyna Gawrońska, prezeska Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, cytowana przez branżowy portal strefaagro.pl. Tylko w Polsce konieczne było łącznie wybicie milionów sztuk, co doprowadziło do spadku produkcji jaj.

- Niestety, znów mamy do czynienia z bardzo silną obecnością wirusa grypy ptaków tak w Polsce, jak i w Europie. Zwalczanie grypy oraz działania prewencyjne eliminują lub ograniczają wiele silnych centrów produkcyjnych. Na domiar złego sektorowi jaj równie mocno przeszkadza ND, czyli rzekomy pomór drobiu - dodaje. 

Ptasia grypa dopadła m.in. Niemców. W Brandenburgii hodowcy drobiu muszą trzymać wszystkie ptaki w zamknięciu. Setki tysięcy gęsi, kur oraz indyków zostało uśmierconych w hodowlach, w których wykryto groźną chorobę. Najwięcej w Brandenburgii i Meklemburgii Pomorzu Przednim - oba landy graniczą z Polską. W tym tygodniu liczba zakładów ze stwierdzonymi przypadkami ptasiej grypy wzrosła w Brandenburgii z czterech do sześciu. Wokół każdej z firm tworzony jest dziesięciokilometrowy obszar ochronny, z którego nie można sprzedać mięsa drobiowego ani jajek.

Zobacz wideo Kurza stopa! Czy ceny jajek zaszkodzą Trumpowi?

Polska może mieć problem

Gdyby choroba dopadła polski drób w większej skali, byłaby to fatalna wiadomość dla konsumentów na całym świecie. KIPDiP podaje, że co szóste jajo kurze, które jest przedmiotem światowego handlu, pochodzi z Polski. Nasz kraj jest drugim największym globalnym eksporterem świeżych jaj w skorupkach. Szacuje się, że przed rokiem 2030 udział polskich jaj w światowym handlu tym produktem może przekroczyć 20 procent. Eksportujemy jaja za około 480 milionów dolarów, co pokazuje, jak ważna jest to branża także dla naszej gospodarki. Gdyby brać pod uwagę eksport netto, czyli od wartości eksportu odejmować wartość importu to nasz kraj byłby bezapelacyjnym liderem w światowym handlu jajami. 

Wszystko jednak wskazuje, że sytuacja na rynku szybko się nie uspokoi. Analitycy Credit Agricole prognozują, że "wzrost cen jaj będzie w najbliższych miesiącach wyhamowywał, choć ceny utrzymają się na wysokim poziomie". Na koniec 2025 roku mają wynieść około 60 zł za 100 sztuk, a w 2026 roku - około 65 zł. 

Przeczytaj też: Zwrot na rynku energii. Koniec "iluzji tanich cen". Polacy zauważą to w rachunkach.

Źródła: IAR, KIPDiP, strefaagro.pl, agrofakt.pL

Więcej o: