Gdy w 2021 r. Facebook zmieniał nazwę na Meta, założyciel firmy Mark Zuckerberg roztaczał przed nami wizję "ucieleśnionego internetu". W metawersum mieliśmy pracować, bawić się, spotykać ze znajomymi i wydawać prawdziwe pieniądze na cyfrowe ubrania dla naszych awatarów bez nóg. Dziś, po przepaleniu gigantycznej ilości gotówki, Meta po cichu wywiesza białą flagę, a pierwsza ofiarą uśmiercania projektu metaverse jest platforma Horizon Worlds.
Zgodnie z ogłoszonym przez firmę planem, proces wygaszania Horizon Worlds na goglach Meta Quest będzie rozłożony w czasie, ale nieuchronny. Zmiany zaczną się już w tym miesiącu. Do 31 marca 2026 roku Horizon Worlds i powiązane z nim Wydarzenia (Events) przestaną być widoczne w sklepie Meta Quest Store dla nowych użytkowników. Co więcej, kluczowe lokacje, takie jak Horizon Central, Events Arena, Kaiju oraz Bobber Bay, zostaną całkowicie usunięte z poziomu VR.
Dla garstki lojalnych użytkowników, którzy wciąż odwiedzają inne wirtualne światy stworzone przez społeczność, ostateczny termin to 15 czerwca 2026 r. Po tej dacie aplikacja Horizon Worlds zostanie trwale usunięta z gogli Quest, a dostęp do "światów" w wirtualnej rzeczywistości zablokowany.
Co pozostanie po tej rewolucji? Aplikacja mobilna Meta Horizon. Meta chce, aby Horizon Worlds stało się platformą "niemal wyłącznie mobilną" (jak to ujęła Samantha Ryan, wiceprezes ds. treści w Reality Labs), dostępną na smartfonach i w przeglądarkach. Innymi słowy, wielka wizja VR kurczy się do rozmiarów słabszej kopii Robloxa czy Fortnite’a.
Decyzja o przeniesieniu Horizon Worlds wyłącznie na ekrany 2D to bolesne przyznanie się do błędu. Meta przez lata wmawiała nam, że imersja (zanurzenie) w VR jest kluczem do nowej ery komunikacji. Okazało się, że użytkownicy wolą wygodę smartfona od ciężkich gogli na twarzy, parujących soczewek i szalejącego błędnika.
Przedstawiciele Mety próbują robić dobrą minę do złej gry, argumentując, że ruch ten pozwoli dotrzeć do "znacznie większego rynku" i lepiej konkurować z platformami oferującymi treści generowane przez użytkowników.
Jesteśmy w stanie dostarczać synchroniczne gry społecznościowe na dużą skalę, dzięki naszej unikalnej zdolności do łączenia tych gier z miliardami ludzi w największych sieciach społecznościowych świata
– tłumaczyła jeszcze w lutym br. Samantha Ryan we wpisie zamieszczonym na blogu Mety.
Ten mobilny pivot to próba ratowania choćby skrawków projektu, w który gigant zainwestował potężne zasoby. Meta rezygnuje z kompletnie nieudanego, ale jednak unikalnego projektu (społeczność VR) na rzecz wejścia na przesycony rynek gier mobilnych, gdzie już od dawna królują inni zawodnicy.
Co ciekawe, firma nie zamierza (przynajmniej na razie) uśmiercać działu sprzętowego Reality Labs. Meta nadal chce być rynkowym liderem w sprzedaży gogli VR, ale teraz jest software'owa strategia będzie polegać na wspieraniu zewnętrznych twórców gier i aplikacji.
Czytaj też: Zuckerberg spalił w piecu 20 mld dolarów. Czy szaleństwo metaverse się skończy?
O tym, że w Reality Labs źle się dzieje, wiemy już od dłuższego czasu. W samym 2025 roku ten segment biznesu Mety przyniósł gigantyczne 19,1 miliarda dolarów straty operacyjnej. To jeszcze gorszy wynik niż w 2024 r. , kiedy to "przepalono" 17,7 mld dol. Tylko w czwartym kwartale minionego roku strata wyniosła 6,2 miliarda dolarów.
Co Meta dostała w zamian? Przychody Reality Labs w Q4 2025 wyniosły zaledwie 955 milionów dolarów, a w skali całego roku zamknęły się w kwocie około 2,2 mld dol. Mówimy o dysproporcji, która w normalnych warunkach rynkowych byłaby wyrokiem śmierci. Na każdego jednego dolara zarobionego ze sprzedaży produktów i usług Reality Labs firma wydawała prawie dziesięć dolarów na badania, rozwój i marketing.
Na początku stycznia tego roku firma Marka Zuckerberga przeprowadziła duże zwolnienia w Reality Labs. Pracę straciło około 10 proc. załogi tego oddziału, czyli blisko 1000 inżynierów i specjalistów.