Miały być służbowe podróże, a jest mobbing. Co warto sprawdzić, zanim podpiszemy umowę z pracodawcą?

Marta Piątkowska
Miało być jak w bajce, a wyszło jak zawsze. Służbowe podróże zastąpiły nadgodziny, a "przyjazną atmosferę" mobbing. Co warto sprawdzić przed podpisaniem umowy, żeby potem nie żałować?

- Skąd mam wiedzieć, czy w danej firmie będzie mi się dobrze pracowało? Nie chcę po raz kolejny rzucać pracy po tygodniu - pyta na forum poświęconym karierze Lena.

- Dopiero, gdy się zatrudnisz, dowiesz się, jak jest naprawdę - odpowiadają internauci.

To rada dobra dla osób, które mogą sobie pozwolić na testowanie pracodawcy i w razie potrzeby szybki powrót na rynek pracy. Co jednak mają zrobić ci, którzy takiego komfortu nie mają? Jak sprawdzić, czy przyszły pracodawca jest uczciwy, wywiązuje się z obietnic, płaci na czas i na każde pytanie nie odpowiada "Na twoje miejsce mam dziesięciu chętnych"?

Przed rozmową

Zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną to pierwsza okazja do poznania przyszłego miejsca pracy nie tylko od strony, z której pracodawca chce się pokazać. Wchodząc do budynku, warto zwrócić uwagę na kwestie z pozoru drugorzędne, na przykład liczbę miejsc parkingowych, wyposażenie pomieszczenia socjalnego, w którym będziemy podgrzewać/przygotowywać posiłki, czystość i stan toalet. Dobrze też wykorzystać chwilę i rzucić okiem na pracowników i ich miejsca pracy. Pozytywnym sygnałem są osobiste przedmioty na biurkach, które świadczą o przywiązaniu i wiciu biurowego gniazda.

Jeżeli spotkanie przebiegło w sympatycznej atmosferze, możemy poprosić o szybkie oprowadzenie nas po firmie.

Opinie w internecie

Dla wielu to pierwszy krok w szukaniu informacji o przyszłym pracodawcy. Zdarza się, że pod wpływem negatywnych opinii na forum niektórzy w ogóle rezygnują z pojawienia się na rozmowie kwalifikacyjnej. To błąd. Nawet kilka niezadowolonych osób nie oznacza, że dana firma powinna być spalona w naszych oczach.

Co zatem robić? Przede wszystkim nie ograniczać się do jednego źródła informacji. Opinii, komentarzy i ocen szukajmy głównie na serwisach poświęconych rynkowi pracy. Przykładowo serwis GoldenLine pozwala na anonimowe zamieszczanie opinii o pracodawcy, jednak pod warunkiem, że ktoś był bądź wciąż jest pracownikiem danej firmy. To uwiarygodnia wypowiedź.

Druga sprawa to data zamieszczanych opinii. Im świeższe, tym lepsze. Narzekania sprzed 2014 roku możemy uznać za nieważne. Od tego czasu menedżer tyran mógł już stracić pracę, a firma zdążyła przywrócić premie.

Wskazówka dla osób chcących podjąć pracę w firmie, która ma oddziały rozsiane po całej Polsce. To, że w Kraśniku menedżer jest despotą, nie oznacza, że podobny los spotkał pracowników z Koszalina. Upewnijmy się, czy narzekania mają charakter lokalny, czy globalny.

Z zebranych wypowiedzi, komentarzy i opinii wyciągnijmy średnią. Większość narzekała na niskie zarobki, ale chwaliła możliwość rozwoju? Nie powinno to odstraszyć osób, które są nastawione na stawianie pierwszych kroków na rynku pracy. Za to "długotrwały proces decyzyjny, zawiła biurokracja i niewielka decyzyjność" powinny zapalić czerwone światło osobom ubiegającym się o stanowiska specjalistyczne bądź kierownicze niższego szczebla.

Pomocne mogą się również okazać opinie osób, które współpracowały z naszym przyszłym pracodawcą. Jeżeli były pełne narzekań na terminowość, jakość czy skuteczność działań, możemy założyć, że atmosfera pracy nie jest korzystna.

Znajomi znajomych

Z badań wynika, że ponad połowa Polaków szuka pracy poprzez znajomych. Często zostajemy zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną z tzw. polecenia. Oznacza to, że my bądź nasi przyjaciele znają kogoś, kto pracuje w danej firmie. Nie ma lepszego sposobu na zdobycie informacji niż osobiste spotkanie i zadanie kluczowych dla nas pytań.

Przygotujmy się na to, że nie uzyskamy odpowiedzi co do wysokości zarobków, ale już kwestia tego, czy wypłata wpływa na czas, powinna zostać wyjaśniona.

Rotacja-rekrutacja

Regularnie przeglądając oferty pracy w naszej branży, z czasem zaczniemy wyłapywać powtarzające się ogłoszenia. Jeżeli dotyczą różnych stanowisk, to dobra wiadomość, bo oznacza, że firma się rozwija. Jednak jeśli rekrutacja cały czas dotyczy tego samego stanowiska, powstaje pytanie - dlaczego kolejna osoba nie utrzymała pracy? Wymagania są zbyt wysokie czy oferta kiepska?

Gdy wyżej wymienione sposoby weryfikacji pracodawcy zawiodą, pozostaje zadanie nurtującego nas pytania podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Może się np. okazać, że zatrudnione przed nami osoby przeszły do innych działów i nie ma powodów do zmartwień.

Certyfikaty, wyróżnienia, nagrody

W szczególności duże firmy zabiegają o tytuły "najlepszego" czy "przyjaznego" pracodawcy. Jeżeli zostali nagrodzeni, na pewno pochwalili się tym na swojej stronie internetowej.

To samo dotyczy przedsiębiorstw zaangażowanych w ochronę środowiska czy nastawionych np. na stworzenie odpowiednich warunków do pracy dla młodych matek.

Takie odznaczenie to niemal gwarancja, że pracodawca przestrzega transparentnych reguł. Dlaczego niemal? Każdy medal ma dwie strony, upewnijmy się, kto go przyznał i na jakich zasadach. Im bardziej niezależne jury, tym lepiej.

Na koniec pamiętajmy, że na etapie rekrutacji nie da się przewidzieć wszystkiego. Zakres obowiązków nie jest sztywny i przełożony ma prawo poprosić nas o wykonanie czegoś spoza listy.

Jeżeli negocjujemy warunki finansowe czy godziny pracy - zawsze miejmy to na piśmie bądź mailu. To pozwoli uniknąć niedomówień w przyszłości.