Nawyki, które mogą spowodować twoje zwolnienie. Sprawdź, czy sam nie sabotujesz swojej kariery

Andrzej Mandel
Praca zazwyczaj oznacza konieczność obcowania z ludźmi. Nawyki, które w domu nikomu nie przeszkadzają, tu mogą być przeszkodą w awansie, a nawet powodem do zwolnienia.

Nie trzeba być ekspertem, by uświadomić sobie, że niektóre nasze przyzwyczajenia czy nałogi mogą być bardzo denerwujące dla współpracowników czy szefów. Nie trzeba też być specjalistą od zarządzania zasobami ludzkimi, by uświadomić sobie listę takich denerwujących wszystkich dookoła nawyków, psujących dzień innym.
Bycie negatywnie nastawionym do wszystkiego i wszystkich

Zdrowy krytycyzm to jedno, ale krytykanctwo to drugie. Każdy z nas zna w swojej pracy kogoś, kto jest negatywnie nastawiony do wszystkiego i/lub wszystkich. O ile rady, by wykreślić ze swojego słownika zwroty „To zbyt trudne” czy „Nie wiem, jak się do tego zabrać” są trochę absurdalne, to na pewno nadużywanie ich jest mocno nie wskazane.

Poza tym pamiętajmy, że nikt nie lubi przebywać w towarzystwie osób, które ciągle narzekają.

Bycie niechlujnym

W każdej pracy, wbrew pozorom, ubiór ma znaczenie. Zostawmy na boku laboratoria i fabryki, w których są szczególne procedury dotyczące higieny i ubioru i skupmy się na biurach. Nawet w przypadku, w którym nie mamy kontaktu z klientami firmy higiena i codzienny strój to rzeczy ważne. Niechlujnie ubrany i nieprzyjemnie pachnący osobnik całym sobą demonstruje światu (i szefowi) postawę „Nie zależy mi”. A to już prosta droga do tego, by być postrzeganym jako słaby pracownik.

Na coś takiego mogą sobie pozwolić geniusze w swoim fachu, ale geniusze rzadko się zdarzają. Lepiej więc dbać zarówno o higienę osobistą, jak i codzienny strój. Nawet, jeżeli w firmie nie obowiązuje ścisły dress code. Rada od czapy? Rozejrzycie się w swojej pracy – na pewno znajdziecie jakąś biurową fleję albo przypomnicie sobie zwolnienie kogoś takiego. Jeżeli nie zauważacie, to zwróćcie uwagę, czy to aby nie Wy jesteście takim osobnikiem.

Warto zwrócić uwagę, że jeżeli nie przywiązujemy wagi do stroju i higieny to mamy marne szanse na to, że szef zleci nam wyjazdowe obowiązki. Żadnych ekstra płatnych delegacji z drinkami na koszt firmy.

Branie chorobowego w czasie gdy jest się zdrowym

Po pierwsze, biorąc L4 będąc zdrowym (a da się oszukać lekarza) może spowodować kłopoty z ZUS-em, który może nas skontrolować. A wtedy grożą nam konsekwencje w postaci, choćby, przepadnięcia zasiłku chorobowego.

Po drugie, nikt „chorowitej” osoby nie awansuje. Nie mówiąc o tym, że łatwo zostać zwolnionym. Oczywiście nie w czasie trwania zwolnienia chorobowego.
Zajmowanie się czymś innym w czasie trwania narad

Kolejne nudne spotkanie działu? Lepiej, mimo wszystko, nie zajmować się swoim smart fonem/latopem czy czymkolwiek innym (a już na pewno nie należy demonstracyjnie czytać „W poszukiwaniu straconego czasu”), tylko brać udział w spotkaniu. Po pierwsze, szef na pewno zauważy, że nie bierzemy udziału, tylko jesteśmy gdzieś daleko. Po drugie, jeżeli zaczniemy się przysłuchiwać, to kto wie – może uda się wyciągnąć z tego korzyści.

Poza tym, są lepsze sposoby – zawsze można udawać, że robi się notatki.

Przeklinanie

Co prawda, są badania wskazujące, że osoby nie hamujące swojego języka są bardziej szczere, ale czy nadmierna szczerość naprawdę jest czymś, co podnosi nasze szanse na awans w korporacji? Poza tym słuchanie przeklinającego współpracownika do przyjemnych nie należy. Wiadomo, że raz na jakiś czas zdarzy się to każdemu, ale jeżeli ktoś robi to bez przerwy, to jest to oznaka problemów choćby z panowaniem nad własnymi emocjami. A to już na pewno nie zwiększa szans na awans czy przedłużenie umowy.

Spędzanie dnia na prywatnych rozmowach

Nawet w instytucjach państwowych nie uchodzi już spędzanie dnia prywatnych pogawędkach przez telefon. Dlaczego więc komukolwiek i gdziekolwiek miały by pomóc w karierze? Poza tym, czy na pewno chcemy, by szef usłyszał jak omawiamy problemy osobiste (swoje lub cudze) przez telefon? Oczywiście, nie oznacza to, że mamy nie odbierać telefonów w ogóle, ale w trosce o spokój swój czy współpracowników najlepiej robić to w odosobnieniu.

Omawianie problemów osobistych i nadmierne dzielenie się

Każdy z nas zna lub znał kogoś, kto opowiadał o swoich problemach każdemu, kto chciał słuchać. Szczegóły rozwodu? Proszę bardzo. Szczegóły choroby babci/dziadka? Na życzenie. Nadmierne dzielenie się swoimi problemami nie zwiększa naszych szans na awans, ani nie daje nam ulgowego traktowania. 

Spóźnianie się

Czy spóźniamy się do pracy, czy na narady nie ma większego znaczenia. Chcesz zapewnić sobie awans, przedłużenie umowy czy po prostu święty spokój – nie spóźniasz się. Chyba, że jesteś geniuszem, ale już wspominane było, że takich jest po prostu niewielu. 

Palenie

Choć w Polsce wciąż „papieros” bywa najlepszym sposobem na to, by być na bieżąco z firmowymi plotkami, to jednak palenie jest coraz bardziej na cenzurowanym. I to nie tylko z powodu mniejszej wydajności (która nie zawsze faktycznie ma miejsce). Wyobraźcie sobie, że wchodzicie do sklepu i obsługujący Was pracownik pachnie jak popielniczka.

Ciekawostką jest, jak pisze Business Insider, że w niektórych stanach USA pracodawcy mogą spokojnie i bez żadnego wytłumaczenia zwolnić palacza, nawet jeżeli ten pali tylko poza pracą. Biorąc pod uwagę, jak w Polsce dobrze przyjmują się najbardziej absurdalne amerykańskie wzorce, trzeba brać pod uwagę, że takie praktyki też się pojawią.

Andrzej Mandel