Pewna praca, stała płaca. Miały być zwolnienia, a nadal najtrudniej stracić etat w edukacji

Agata Kinasiewicz
Mimo, że przez szkoły przetoczyła się w ostatnich latach fala zwolnień, nadal niezmiernie trudno stracić pracę w edukacji. Tak wynika z danych GUS. Edukacja to jedyna na polskim rynku pracy branża, w której współczynnik zwolnień i przyjęć* od lat utrzymuje się na jednocyfrowym poziomie. Co więcej - nadal łatwiej tu dostać etat niż go stracić.

O zwolnieniach w edukacji, niżu demograficznym i konieczności przekwalifikowania się nauczycieli głośno jest od 2012 roku. Wtedy właśnie szkoły publiczne zlikwidowały 7,3 tys. etatów.

W kolejnym roku nie było dużo lepiej. Wiosną 2013 dyrektorzy zadeklarowali, że 1 września zlikwidują kolejne 6,8 tys. miejsc pracy w szkołach. Wszystkich nauczycieli było wtedy nieco ponad 567 tys.

Ówczesny minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz doradzał nauczycielom przekwalifikowanie: - Nie widzę trudności większych niż w każdym innym przypadku, gdzie po wielu latach pracy w jednym zawodzie czy zakładzie pracy trzeba szukać czegoś zupełnie nowego. To jest trudne, oczywiście. Ale taki właśnie jest teraz rynek pracy, musimy się pogodzić z koniecznością ciągłych zmian, przekwalifikowań, przeprowadzek.

Szkoły nadal zatrudniają

Wygląda jednak na to, że sytuacja w szkolnictwie wcale nie jest tak dramatyczna, a osoby, które od zawsze marzyły o bliskim kontakcie z dziećmi i młodzieżą, kredą i szkolnymi dziennikami, nie muszą ze swoich planów rezygnować.

W 2013 roku współczynnik przyjęć wynosił w edukacji 7,6, a zwolnień - 7,5. Różnica była więc minimalna. Ale już w 2014 roku współczynnik przyjęć wyniósł 8,3, natomiast zwolnień - 7,0. Oznacza to po prostu tyle, że sytuacja w branży jest stabilna, a nawet lekko się poprawia. Te same wskaźniki we wszystkich innych branżach są dwucyfrowe, bo rotacja pracowników jest o wiele większa.

Dziś nauczyciele mogą liczyć także na pracę w szkołach niepublicznych. Coraz popularniejsze stają się także prywatne szkoły językowe, czy żłobki i przedszkola. Wiele szkół stawia na jakość kształcenia, dlatego decydują się na mniejsze klasy i zatrudniają większą liczbę pedagogów. Nie brakuje też prywatnych uczelni.

Trudniej wylecieć niż dotrwać do emerytury

W 2014 roku przyjętych do pracy w edukacji zostało 75 tys. osób. Dla 9,4 tys. z nich była to pierwsza praca. Pracę straciło natomiast 64,1 tys. nauczycieli, ale 9,8 tys. z nich przeszło po prostu na emeryturę, 1,8 tys. udało się na urlop wychowawczy, a 3,9 tys. zrezygnowało z pracy z własnej woli. Zwolnionych przez pracodawców zostało 6,8 tys. osób. Dla pozostałej grupy nie ma danych.

Wiadomo tylko, że ogółem w 2014 roku w całej branży przybyło nieco ponad 10 tys. miejsc pracy. Zajęcia dla nauczycieli nie powinno więc w najbliższych latach zabraknąć.

* Współczynnik przyjęć (zwolnień) obliczono jako stosunek liczby przyjęć pomniejszonej o osoby powracające do pracy z urlopów wychowawczych (lub liczby zwolnień pomniejszonej o osoby, które otrzymały urlopy wychowawcze) w roku badanym do liczby pełnozatrudnionych według stanu w dniu 31 XII z roku poprzedzającego