Zróbmy majlstołn, skończmy z korpomową

"Mój pierwszy kontakt z korpomową to krótki mail od szefowej" - opowiada Piotr, były pracownik agencji reklamowej, dzisiaj przedsiębiorca - "Zapytałem, na kiedy mam zrobić to zlecenie. Odpisała: „asap”. Pół dnia zastanawiałem się, co to jest ten asap".
Koszulka z kolekcji Trudno. Cena: 69 zł
fot. Trudno/SHWRM.pl

Korpomowa, zwana również korpogadką, biurową nowomową lub po prostu zwykłym bełkotem to socjolekt, czyli odmiana języka ściśle związana z konkretną grupą społeczną. W świecie, w którym przybywa pracowników dużych firm, ich charakterystyczny język staje się coraz bardziej powszechny.

- Nie mogę teraz iść na przerwę, bo zaraz mam miting, a potem kola – informuje Michała koleżanka z biurka obok.

Po polsku: nie pójdzie z nim na przerwę, bo za chwilę ma spotkanie, a potem pilną rozmowę telefoniczną. W ten sposób odpowiada asap, czyli jak najszybciej na przeforłardowanego maila od kolegi Michała. Kolega siedzi na wyższym piętrze, bo jest pro, potrafi robić skuteczne pressingi (zachęty), wyrabia najwięcej majlstołnów (kamieni milowych, ważnych osiągnięć), nie zważa na dedlajny (terminy), bo brify to jego zawodowa specjalność.

Chris Smith, właściciel portalu MyJobMatcher.com twierdzi, że korpomowa w ustach przełożonych jest czymś, czego najbardziej nienawidzą szeregowi pracownicy.

Szefowie zwracają się do nas w niezrozumiałym, korporacyjnym bełkocie, bo chcą nam pokazać, że są bardziej profesjonalni, niż w rzeczywistości. Ale podobnie działa to w drugą stronę. Jak zauważają eksperci organizacji The Plain English Campaign wielu pracowników używa skomplikowanych, zapożyczonych z obcego języka terminów, by zakryć fakt, że nie wykonali danego zadania we właściwy sposób. 

Jak pokazują badania amerykańskiego Instytutu Przywództwa i Zarządzania z 2013 r., korpomowa używana jest w 63 proc. firm. Jednocześnie 23 proc. respondentów Instytutu przyznało, że uważa taki sposób mówienia za irytujący. Jednym z najbardziej nielubianych zwrotów jest „iść do przodu” (55 proc.) i „zdobyć bazę/przyczółek” (39 proc.).

Według dr Marka Kochana z Instytutu Dziennikarstwa UW, popularność używania złożonych pojęć, często zapożyczonych z języka angielskiego, których znaczenia często nie rozumiemy, jest wynikiem ewolucji wpływów obcych języków na języki narodowe. Dawniej ludzie posługiwali się słowami zapożyczonymi z włoskiego, a dwa wieki później z francuskiego. Dziś, zwłaszcza w skomercjalizowanym świecie, dominuje angielski.

- Jeśli nie mówiłeś korpogadką, mogłeś być postrzegany jako odmieniec, obcy – tłumaczy nasz rozmówca Piotr - Może poza kilkoma pierwszymi latami, kiedy ten bełkot był dosyć popularny, tak naprawdę wszyscy z czasem zaczęli czuć się zażenowani, kiedy musieli mówić „zrób mi to asap zanim będzie fuckup”. Ale ten język sprawiał, że przynależałeś do grupy, do plemienia. Każdy chciał przestać tak gadać, ale się bał.

Amerykańskie badania potwierdza opinia prof. Jacek Warchala, lingwisty z Uniwersytetu Śląskiego, który wskazuje, że za korpomową stoi przede wszystkim chęć uchodzenia za bardziej profesjonalnego, podniesienia społecznego statusu. Tak jak moda i biżuteria mają podkreślać status materialny, nasz pseudoprofesjonalny język ma sugerować, że jesteśmy właściwym osobami na właściwym miejscu.

Laura Vanderkam, autorka popularnych poradników o osiąganiu szczęścia i sukcesu zawodowego, wymienia szereg powodów, dla których firmy powinny walczyć z rozprzestrzenianiem się korpomowy w swoich biurach. Po pierwsze, trafne jeszcze kilka lat temu powiedzonka, z czasem tracą na znaczeniu i stają się nieprezycyjne. Bo co dziś oznacza „performować” – zwrot często słyszany w polskich korporacjach? Z jednej strony, może oznaczać po prostu działanie, z drugiej – osiąganie sukcesu. Używanie takich ogólnych określeń, które tylko brzmią „światowo”, może sprawić, że źle się ze sobą skomunikujemy i po prostu nie wykonamy zleconego zadania.

Po drugie, korpomowa może działać tylko w określonym kontekście: w biurze, wśród znających się dobrze współpracowników, w relacji podwładny-szef. Ale nigdy poza tymi obszarami. Wynoszenie korpomowy do życia poza pracą może przynieść opłakane skutki. Co więcej, przenoszenie zwyczajów językowych z jednej firmy do drugiej również może sprawić, że będziemy odbierani jak przybysze z odległej planety.
A poza tym – podsumowuje Vanderkam – dobry szef nie musi tłumaczyć zadań swoim pracownikom za pomocą „profesjonalnych” terminów. Przeciwnie: skuteczna komunikacja to prosta komunikacja.

Podręczny słowniczek korpomowy:

ASAP - as soon as possible – tak szybko, jak się da

Brejnstorm – burza mózgów

Brif – opis projektu

Crunch time - nadgodziny w celu nadgonienia projektu

Czelendż, czeledżować – wyzwanie. problem do rozwiązania, rozwiązywać problemy

Dedlajn – ostateczny termin wykonania zadania, projektu itp.

Dilować – robić interesy

Ekaunt – klient (account) lub na określenie stanowiska kierowniczego (np. senior trade account).

Fakap - zepsucie sprawy

Fokusować się - skupić się

FTE - full time employee – pracownik na pełny etat

Incentyw – motywacyjny, np. wyjazd

Kejs – przypadek do zbadania, przykład

Krancztajm – siedzenie w pracy po godzinach, by wykonać pilne zadanie

Nekststepy – kolejne kroki (next step)

Ołpenspejs – biuro, w którym nie ma pokoi

Performować – wykonywać, robić, osiągać wyniki (od ang. perform)

Sejlsmen – sprzedawca

Target – cel

Timłork – praca zespołowa

Workflow – stan, w którym dobrze się pracuje

Zrolować (się) – przejść do mniejszej firmy