Spowolnienie w Chinach trwa w najlepsze. Potwierdzają to opublikowane właśnie informacje o imporcie i eksporcie Państwa Środka. Ten pierwszy spadł w kwietniu aż o 10,9 proc. w stosunku do danych sprzed roku. Tym samym maleje bez przerwy od 18 miesięcy. Eksport w tym samym czasie zmalał o 1,8 proc.
Dane zaskoczyły analityków. Spodziewano się spadków, ale nie aż takich. Eksport w kwietniu miał wg prognoz zmniejszyć się o 0,1 proc., a import o 5 proc.
Informacje o chińskim handlu zagranicznym wpisują się we wcześniejsze dane o wzroście PKB. Ten w Państwie Środka w pierwszym kwartale powiększył się o 6,7 proc. To robi wrażenie w Europie i w Stanach, ale jak na Chiny jest bardzo słabym wynikiem, najgorszym od czasów globalnego kryzysu finansowego.
Duży spadek chińskich zakupów w kwietniu – i w marcu też, import spadł o 7,6 proc. – można próbować łączyć z podanymi w miniony piątek informacjami o kondycji amerykańskiego rynku pracy. W Stanach Zjednoczonych w kwietniu, poza rolnictwem, powstało tylko 160 tys. nowych miejsc pracy. To najsłabszy wynik od siedmiu miesięcy.
Duży spadek chińskiego importu współgra również z szokującymi informacjami Apple’a o niedawnym spadku jego sprzedaży w Państwie Środka aż o jedną czwartą. Potwierdza przy tym tezę, że popyt wewnętrzny w Chinach jest słaby, Chińczyków po prostu nie stać na droższe zachodnie produkty.
Czy Chiny zepchną amerykańską gospodarkę i cały świat w kolejny kryzys? Tego typu obawy wydają się jeszcze przedwczesne. Po pierwsze, gospodarka Państwa Środka cały czas się rozwija – tyle, że wolniej. Władze nie chcą, by Chiny były wyłącznie globalną fabryką dla reszty świata, przebudowują ją. Kosztem tego jest spowolnienie.
Po drugie, Pekin cały czas w różny sposób próbuje stymulować niektóre jej obszary. Najnowszym pomysłem są np. takie regulacje, które mają zachęcić banki do większego wsparcia chińskich eksporterów. Jest też koncepcja zwiększania ulg podatkowych dla niektórych dużych firm.
No i po trzecie, nie wszystkie nowe dane z Chin są bardzo niepokojące – widać, że równocześnie zachodzą pozytywne zmiany. Indeks nastrojów w gospodarce np. nieznacznie wzrósł w kwietniu. Spowolnienie zatem w Państwie Środka jest faktem, ale do załamania gospodarki daleka droga. Chiny nie wydają się być dzisiaj największym problemem Europy i świata.
Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"