Biuro Informacji Kredytowej, które cyklicznie sprawdza, ile i w jaki sposób pożyczamy oraz jak radzimy sobie ze spłatą zaciągniętych zobowiązań, zauważyło zaskakującą zależność. Klienci, którzy sięgają po kredyt konsumpcyjny w styczniu lub lutym, mają kłopoty z terminową spłatą rat zauważalnie częściej, niż osoby zadłużające się w innych porach roku. Nie ma tu znaczenia, czy „kłopotliwymi” nazwiemy kredyty z opóźnieniem w spłacie ponad 30 dni, czy dopiero takie, gdzie spóźnienie przekracza 90 dni. Obojętne, czy sprawdzamy jakość kredytów po 3 miesiącach od ich udzielenia, po pół roku czy po roku. Za każdym razem prawidłowość jest ta sama: w portfelach kredytowych ze stycznia i lutego udział umów kredytów problematycznych jest nawet o pół punktu procentowego wyższy niż dla kredytów udzielonych w innych miesiącach.
Kluczem do wyjaśnienia tego zagadkowego zjawiska mogą się okazać dane pokazujące wielkość sprzedaży kredytów konsumpcyjnych. Początek roku to czas, kiedy sprzedają się one zdecydowanie najsłabiej. Przykładowo – w styczniu ubiegłego roku banki udzieliły około 560 tys. kredytów konsumpcyjnych, w lutym podpisały już tylko około 520 tys. takich umów, od marca do listopada sprzedaż wahała się od 590 tys. do 650 tys. kredytów miesięcznie, zaś w grudniu skoczyła do około 730 tys. To pozwala postawić hipotezę, że skoro akcja kredytowa na początku roku spowalnia, to być może niektóre banki delikatnie luzują w tym czasie politykę kredytową, żeby te spadki ograniczyć, co skutkuje pogorszeniem jakości portfela.
Warto jednak podkreślić, że jakość portfeli kredytowych, nawet tych pochodzących z najgorszych dla banków miesięcy, wciąż jest całkiem dobra. Po roku od zaciągnięcia kredytu konsumpcyjnego opóźnienie większe niż trzydziestodniowe pojawia się na około 3,5% rachunków kredytowych otwartych w styczniu lub lutym. Opóźnienie 90-dniowe lub większe ma już tylko 1 na 40 zimowych kredytobiorców. Na tej podstawie BIK szacuje, że docelowo banki mogą mieć kłopot z odzyskaniem pieniędzy od 4-5% kredytobiorców. Dla porównania: w kryzysowych latach 2008-2009 udział rachunków straconych w portfelu kredytów konsumpcyjnych sięgał aż 12%.