Minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen zapowiedziała zwiększenie w ciągu najbliższych siedmiu lat stanu osobowego Bundeswehry o 14,4 tys. wojskowych i 4,4 tys. pracowników cywilnych. Jak informuje von der Leyen, pierwszy etap reformy zakłada stworzenie 7 tys. etatów wojskowych.
- Rzadko niemieckie wojsko było postawione w obliczu większych wymagań niż w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nie możemy już dłużej kurczyć personelu - zauważa Ursula von der Leyen.
Bundeswehra bierze dziś udział w 16 misjach zagranicznych, wykorzystywana jest też do pomocy uchodźcom. Niemieccy żołnierze mają wzmocnić wschodnią flankę NATO.
Za reformą armii pójdą większe pieniądze. Do 2020 roku budżet niemieckiego resortu obrony wzrośnie z 34,3 mld euro (39,1 mld dol.) do 39,2 mld euro (44,7 mld dol.).
Szef związku zawodowego żołnierzy Andre Wuestner zauważył w wywiadzie dla agencji dpa, że nowe plany są "zwrotem o 180 stopni w polityce personalnej".
Rzeczywiście, od zjednoczenia Niemiec armia naszego sąsiada systematycznie malała. W 1990 roku w Bundeswehrze służyło prawie 600 tys. żołnierzy, dziś niemiecka armia liczy 177 tys. wojskowych.
Co ciekawe, w sprawie wojska, Niemcy idą śladem Polski. Polska od kilku lat utrzymuje stabilny budżet na obronność w wysokości około 10 mld dol. Od tego roku wydatki na obronność mają wynosić co najmniej 2 proc. PKB. Za miliardy chcemy zarówno modernizować armię jak i zwiększyć jej stan o 50 proc. Rozbudowywane będą zarówno jednostki Obrony Terytorialnej, jak również operacyjne. Minister Antoni Macierewicz zapowiedział to w kwietniu.
2015 rok był pierwszym od 2009 roku, kiedy na świecie wzrosły wydatki na zbrojenia. W ubiegłym roku na obronę wydano 1,7 biliona dolarów, co oznacza wzrost o 1 procent w porównaniu z rokiem 2014.
Zgodnie z raportem Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem, najwięcej w ubiegłym roku na obronność wydały Stany Zjednoczone (596 mld dolarów, spadek o 2,4 proc.), Chiny (215 mld dol., wzrost o 7,4 proc.) i Arabia Saudyjska (87 mld dol., wzrost o 5,7 proc.).
Czwartym pod względem wydatków na wojsko krajem na świecie była Rosja, która w ubiegłym roku przeznaczyła na zbrojenia 66 mld dolarów, aż 4,5 proc. swojego PKB. To najwyższy wskaźnik wśród państw o znacznym potencjale militarnym. Armia rosyjska jest w trakcie wielkiego planu modernizacji, jednak będzie on ograniczony z uwagi na spowodowane niskimi cenami ropy naftowej trudności gospodarcze kraju. W 2015 roku środki rosyjskiego resortu obrony zostały zmniejszone o 3,8 proc. W bieżącym roku wydatki na wojsko spadną do 5 proc. do poziomu 41,6 mld dolarów.
Największy spadek wydatków na armię zanotowano w żyjącej z ropy i borykającej się z ogromnym kryzysem Wenezueli. Było to aż o 64 proc. mniej niż w 2014 roku.