Mieszkasz w bogatym kraju? Płać trzy razy więcej za colę i dżinsy!

Niemal na całym świecie można już kupić dokładnie to samo. Jednak kwoty, jakie trzeba zapłacić za taki sam towar w różnych krajach, potrafią się drastycznie różnić. I nie wszystkie te różnice da się wytłumaczyć dostosowywaniem cen do siły nabywczej ludności danego kraju.

Analitycy Deutsche Banku po raz kolejny przyjrzeli się cenom dwudziestu kilku towarów i usług w 40 miastach i 27 krajach na całym świecie. Niestety, w tym zestawieniu zabrakło Polski. Znalazło się w nim za to 10 krajów „starej UE”, Szwajcaria, Rosja, rozwinięte i wschodzące gospodarki azjatyckie (m.in. Japonia, Chiny, Indie, Indonezja), a także np. bogate USA i Kanada oraz biedniejsze: Meksyk i RPA. Wnioski, jakie płyną z tego porównania, bywają zaskakujące.

Ile mogłaby kosztować Coca-Cola, gdyby jej producenci nie obciążali nas podatkiem od bogactwa – takie pytanie powinni sobie zadać mieszkańcy Kopenhagi, którzy za dwa litry słodkiego płynu płacą równowartość 3,38 USD, czyli najwięcej w całym badaniu. Czy mogłoby być taniej? Oczywiście - tak. W Indiach, Malezji, Chinach czy RPA cena nie przekracza 1,2 USD za taką samą objętość. Nawet w Madrycie napój można kupić za połowę kwoty, za jaką jest oferowany mieszkańcom duńskiej stolicy.

Gdzie używki kosztują najwięcej?

Jeszcze bardziej różnią się ceny tego, co rządy najbardziej lubią obkładać podatkami, a więc alkoholu i wyrobów tytoniowych. Pięć piw i dwie paczki papierosów: taki weekendowy zestaw mieszkańca Melbourne będzie kosztował 66,9 USD. Sporo, jak za chwilę przyjemności.

Znacznie taniej można niszczyć sobie zdrowie w krajach europejskich. Taki sam pakiet kupiony w Sztokholmie, gdzie używki też wcale nie są tanie, będzie kosztował 51,2 USD, w Amsterdamie - 39,9 USD, zaś w Berlinie - 31,7 USD. Zdecydowanie najtaniej jest w Manili, gdzie na tego typu zakupy wystarczy 11,6 USD.

Jak bardzo koszt paliwa wpływa na stawki taksówkarzy? Okazuje się, że trudno znaleźć korelację między ceną litra (lub ćwierć galona) benzyny a opłatą za przejechanie 8 km taksówką w dzień roboczy.

Ceny paliwa taksówkarzy nie interesują

Analitycy DB wskazują, że paliwo jest najdroższe w Hongkongu (1,93 USD), Amsterdamie (1,74 USD) i Mediolanie (1,72 USD), zaś najtańsze w Kuala Lumpur (0,51 USD), Moskwie (0,57 USD) i Bostonie (0,59 USD). Jednak mimo ogromnej różnicy w cenach paliwa, opłaty za przejazd taksówką w Bostonie (15,0 USD) i Mediolanie (18,3 USD) wcale tak wyraźnie się nie różnią.

Inny przykład: ceny paliw w Tokio (1,23 USD), Rio de Janeiro (1,10 USD) i Bombaju (1,09 USD) są bardzo zbliżone, za to różnice w kosztach przewozów w tych miastach są drastyczne. Kurs taksówką w Tokio to wydatek 29 dolarów, w Rio na przejechanie takiego samego odcinka wystarczy 9 dolarów, zaś w Bombaju - nawet mniej niż 3 dolary.

Opłata za przejazd taksówką jest pochodną zarobków kierowców, które w biedniejszych i bogatszych państwach są zupełnie inne, ale już para takich samych jeansów, których przecież nie szyje się w miejscu sprzedaży, powinna wszędzie kosztować mniej więcej tyle samo? Otóż nie.

Dżinsy w Indiach, iPhone'y - w USA

Spodnie Levis 501 w Indiach można kupić za równowartość 33-41 dolarów, w wielu europejskich stolicach za około 100 dolarów, natomiast w Kopenhadze i Zurychu, które okazały się najdroższe – za około 125 dolarów.

Bardziej ujednolicone są ceny butów sportowych. Za model Adidas Superstar trzeba zapłacić od 70 (RPA) do 138 dolarów (Szwajcaria).

Jeszcze ostrożniej ceny różnicuje firma Apple. iPhone 6S z ekranem o przekątnej 4,7 cala i 16 GB pamięci kosztuje u autoryzowanych sprzedawców od 707 USD w USA do równowartości 1137 USD w Brazylii. Podobnie kształtują się ceny tańszego modelu iPhone 6. I tu też potwierdza się reguła, że elektronikę bardziej opłaca się kupować w krajach na pierwszy rzut oka drogich. W Brazylii, Indonezji czy Indiach na takie urządzenie trzeba wydać wyraźnie więcej niż w USA, Japonii czy Szwajcarii – i to licząc w kwotach bezwzględnych, bez uwzględniania parytetu siły nabywczej.