Jeżeli Trump wygra wybory, Twoje dzieci będą biedniejsze

Jeżeli Donald Trump wygra wybory, może gwałtownie zmniejszyć się liczba zagranicznych inwestorów skłonnych cokolwiek zbudować w naszej części Europy. Stanie się tak, jeżeli nowy prezydent konsekwentnie zacznie realizować swoje zapowiedzi dotyczące polityki zagranicznej USA.

Inwestorzy najchętniej inwestują tam, gdzie jest stabilnie i bezpiecznie. Zarówno dlatego, że nie chcą, by co cokolwiek złego stało się w przyszłości z ich nowymi fabrykami, jak i dlatego, że wtedy mogą liczyć na tanie kredyty. Banki bowiem bardzo nie lubią pożyczać pieniędzy na ryzykowne inwestycje, a jeżeli już to robią, to tylko pobierając za to odpowiednio wyższe odsetki.

To tłumaczy np. dlaczego ostatnio Mercedes zdecydował się na budowę nowej fabryki silników na Dolnym Śląsku, a nie np. pod Kiszyniowem. oraz dlaczego najwięcej inwestycji zagranicznych napływa do, wydawać się może, bardzo drogich krajów w rodzaju Irlandii, Szwajcarii, Holandii, Francji i Niemiec. Tam ryzyko inwestycyjne jest najniższe, tam kredyty na inwestycje są najtańsze, czyli mówiąc jeszcze inaczej tam jest po prostu bardzo bezpiecznie.

A bezpiecznie jest między innymi dlatego, że istnieje NATO i jego główny filar USA. Jeżeli spadną bomby na Berlin lub Paryż, to agresor musi się liczyć z tym, że rzuca wyzwanie nie tylko Niemcom lub Francuzom, ale również Amerykanom.

Polska też jest członkiem NATO i nawet ostatnio - po szczycie w Warszawie - Zachód z Amerykanami podkreślił swoje sojusznicze zobowiązania do obrony naszego kraju, dodatkowo decydując się na wysłanie nad Wisłę tysiąca żołnierzy. 

Czytaj też: Zagraniczni inwestorzy już nie kochają Polski. W ubiegłym roku zainwestowali u nas o 40 proc. mniej pieniędzy niż rok wcześniej.

Trump zmieni NATO

Problem niestety w tym, że Donald Trump chce zmienić amerykańską politykę zagraniczną. I jeżeli to zrobi, to może przekreślić nie tylko ustalenia warszawskiego szczytu, ale również podważyć zasady sojuszniczej obrony, na których opiera się NATO.

Donald TrumpDonald Trump www.facebook.com/DonaldTrump/photos

Trump powiedział, że skończy z automatycznym ratowaniem każdego napadniętego sojusznika USA. Zanim ruszy pomoc, trzeba będzie sprawdzić, czy wcześniej w całości wypełnił swoje zobowiązania wobec Stanów Zjednoczonych. Przy czym nie chodzi tu o gotowość np. Polski czy Estonii do wsparcia Amerykanów, kiedy oni będą zagrożeni, ale o to, czy odpowiednio dużo płacą USA za obronę. Jak nie, to o rakietach lecących ze Stanów na Moskwę, kiedy armia Putina ruszy na Zachód, mogą zapomnieć.

Trump chce również zmniejszyć liczbę amerykańskich żołnierzy stacjonujących poza USA. Jego zdaniem to pozwoli zmniejszyć znacząco wydatki militarne.

Kandydat na prezydenta USA nie chce również pouczać żadnych dyktatorów lub polityków zmierzających w stronę dyktatury, jak mają się zachować. Ameryka jego zdaniem nie ma do tego moralnego prawa, ponieważ na ulicach USA „mordowani są z zimną krwią policjanci”.

Czytaj też: Trump byłby nieszczęściem dla najbardziej innowacyjnych firm. List otwarty, 140 mocnych podpisów.

Wzrośnie ryzyko inwestycyjne. Zagrożenie poważniejsze od Brexitu

Jeżeli Trump nie wycofa się z powyższych pomysłów i zacznie je realizować, Polska i cały nasz region stanie się miejscem dużo mniej bezpiecznym. Rozpięty nad nami amerykański parasol zniknie lub będzie bardzo iluzoryczny. Znacząco wzrośnie ryzyko inwestycyjne. Straty z tego powodu mogą być większe niż spowodowane wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Zmniejszy się bowiem liczba inwestycji, a te które będą realizowane zostaną sfinansowane droższymi kredytami. To uderzy w tempo rozwoju Polski - inwestycje są jednym z najważniejszych kół zamachowych gospodarki.

Donald TrumpDonald Trump John Locher (AP Photo/John Locher, File)

Nawet jeżeli wojna z Rosją nie wybuchnie, to o dogonieniu Zachodu będziemy mogli zapomnieć. Możliwe, że nad Wisłą pojawi się stagnacja lub nawet recesja, wzrośnie bezrobocie. Nasze dzieci mogą mieć gorzej od nas.

Po ostatnich wypowiedziach Trumpa dotyczących jego wizji polityki zagranicznej USA jest wysoce prawdopodobne, że wkrótce pojawią się pierwsze analizy, w których zacznie się mówić o możliwym wzroście ryzyka inwestycyjnego w Europie Środkowo-Wschodniej. Zaczną nimi sugerować się inwestorzy, również ci, którzy działają na rynku walutowym. Wysoce prawdopodobne, że kurs złotego - im bliżej do wyborów - będzie coraz bardziej skorelowany z przedwyborczymi notowaniami Trumpa.

Już robi się coraz groźniej. W ostatnich sondażach przedwyborczych Trump i Clinton idą łeb w łeb.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"