Ursus pędzi na giełdzie. Pomógł Morawiecki i aneks do afrykańskiego kontraktu

W piątek po południu akcje Ursusa, polskiego producenta ciągników i maszyn rolniczych, rosły na giełdzie aż o niecałe 6 proc. Ursus rozwiązał problemy ze sprzedażą ciągników w Niemczech, potwierdził duży kontrakt dla Tanzanii i ma szansę na wygranie pierwszego autobusowego przetargu.

To był dobry tydzień dla polskiego producenta ciągników i maszyn rolniczych. Najpierw dowiedzieliśmy się, że Ursus podpisał aneks do umowy z 22 października ubiegłego roku z tanzańskimi kontrahentami. Tak naprawdę potwierdza ona ważność umowy, w której polska spółka zobowiązała się do sprzedaży do Afryki ciągników rolniczych, oprzyrządowania i części zamiennych, o łącznej wartości 55 milionów dolarów amerykańskich.
Mówi ona o tym, że Ursus sprzeda Tanzańczykom 2400 ciągników rolniczych w postaci dużych modułów do montażu (w tzw. formie SDK). Zapewni ponadto dostawę wyposażenia hali montażowej i ośmiu centrów serwisowych ciągników. Ursus przeprowadzi także szkolenia personelu odbiorcy oraz zapewni kupującym wsparcie techniczne w niezbędnym zakresie.
Dodatkowo w umowie potwierdzono warunki płatności - pierwsza płatność w ramach umowy zostanie dokonana w formie zaliczki przed rozpoczęciem dostaw w wysokości 40 proc. wartości kontraktu (22 mln dolarów). 58 proc. łącznej ceny (31,9 mln dolarów) polska spółka otrzyma po przedstawieniu dokumentów przewozowych do kolejnych wysyłek partii przedmiotu umowy, natomiast pozostałe 2 proc. ceny (1,1 mln dolarów) zostanie zapłacone po podpisaniu protokołów odbioru towarów przez kupującego.

Traktor UrsusTraktor Ursus JAKUB ORZECHOWSKI / Agencja Gazeta

Morawiecki porozmawiał z wicekanclerzem Niemiec

Spółka uzyskała również dostęp do rynku niemieckiego. Wejście na rynek niemiecki spółka planowała już od dłuższego czasu. Rynek ten jest niezwykle istotny w rozwoju Ursusa, ponieważ jest jednym z najbardziej chłonnych i wymagających w Europie. Obecność na nim otwiera możliwości ekspansji produktów praktycznie w całej Europie - można było przeczytać w komunikacie spółki.
Jednak po początkowych sukcesach Ursusa na rynku niemieckim pojawiły się utrudnienia stawiane przez niemiecką administrację. - Okazało się, że w Niemczech oraz innych krajach Europy Zachodniej takich, jak Francja czy Włochy, urzędnicy blokują wejście na rynek polskiego gracza, żądając dodatkowych dokumentów, pomimo że produkty Ursusa posiadały wszystkie wymagane przez UE certyfikaty. W praktyce rejestracja wyrobów Ursusa na tych rynkach była niemożliwa - tłumaczył producent.
Ursus radził sobie z tym problemem w ten sposób, że rejestrował nowe ciągniki w Polsce i sprzedawał je w Niemczech jako używane, ale z zerowym przebiegiem. Takie działanie nie było jednak zbyt korzystne dla spółki z powodów finansowych.
Ursus zwrócił się więc o pomoc do polskiego rządu. I zadziałało. Mateusz Morawiecki poskarżył się Sigmarowi Gabrielowi, wicekanclerzowi Niemiec i po tej rozmowie dealerzy Ursusa sprzedający ciągniki i maszyny rolnicze na terenie Niemiec przestali mieć trudności z rejestracjami.
- Przełożyło się to na trzykrotny wzrost sprzedaży ciągników na tym terenie w ciągu jednego miesiąca. Problemy finalnie udało się rozwiązać, a czas trwania zmagań spółki i prób wejścia na rynek niemiecki zamknął się w okolicach 10 miesięcy - poinformowała polska spółka.

Czytaj też: Ambitny plan Mateusza Morawieckiego będzie bardzo trudno zrealizować. Problem z unijnym finansowaniem.

Ambitne „niemieckie” plany

Ursus chce w szybkim czasie zdobyć pięcioprocentowy udział w niemieckim rynku. Będzie to możliwe po rozbudowie za Odrą jego sieci dealerskiej, nad czym właśnie pracuje.
Wzrost sprzedaży ciągników w Niemczech ma się też przełożyć na zwiększenie zatrudnienia w zakładach spółki w Polski - w Lublinie o około 100 osób, a w Dobrym Mieście o kolejne 50.
Spółka liczy też, że rozpoczęcie sprzedaży w Niemczech ułatwi dalszą ekspansję. Jeszcze w tym roku Ursus chce rozpocząć sprzedaż swoich ciągników we Francji i we Włoszech.

Czytaj też: Polskim firmom trudno zdobywa się zagraniczne rynki, ponieważ większość z nich jest bardzo mało innowacyjna.

Autobusy dla Torunia

Inwestorom giełdowym mogły też spodobać się informacje jakie w tym tygodniu dotarły z Torunia. Tamtejszy Miejski Zakład Komunikacji otworzył oferty na pięć nowoczesnych autobusów miejskich (trzy dłuższe, trzy krótsze) z opcją zakupu kolejnych pięciu.
Na zakupy miasto przeznaczyło 4,02 mln zł netto i okazało się, że w tej sumie zmieścił się tylko Ursus Bus, czyli wspólna spółka Ursusa oraz AMZ Kutno, która za trzy większe autobusy zażądała po 770 tys. zł, a za dwa mniejsze po 750 tys. zł, czyli w sumie 3,81 mln zł netto. Konkurencyjna oferta Solarisa wynosiła 4,6704 mln zł.
Ursus Bus jeszcze tego przetargu nie wygrał - ocenie podlegać ma nie tylko cena pojazdów, ale jest na dobrej drodze do tego, aby również na rynku autobusowym zaznaczyć swoją obecność.

Tekst pochodzi z blogu „Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Więcej o: