Szwedzi podnoszą podatek na piwo, wino i wódkę. Przyjedzie do nas więcej turystów ze Sztokholmu?

Szwedzki rząd wysłał właśnie do Riksdagu - tamtejszego parlamentu - projekt przyszłorocznej ustawy budżetowej. W niej między innymi proponuje wzrost podatku od alkoholi.

Szwedzi od lat słyną ze swojej restrykcyjnej polityki ograniczającej dostęp do alkoholu. Nie tylko dużo mniejsza jest, w stosunku do wielu innych krajów Europy, liczba sklepów, gdzie można kupić napoje wysokoprocentowe, ale również nałożone są na nie wysokie podatki.

I tak np. od sprzedaży litrowej butelki wódki szwedzki fiskus pobiera 40 proc. podatku będącego odpowiednikiem naszej akcyzy – czyli nieco ponad 200 szwedzkich koron. Do tego dolicza jeszcze VAT – 25 proc. Przez to średnio Szwed musi zapłacić około 180 koron za półlitrową butelkę wódki, czyli ponad 80 zł.

Zdecydowanie więcej też niż u nas Szwedzi płacą za wino lub piwo. Butelka tego pierwszego trunku oznacza w sztokholmskim sklepie wydatek w okolicach 70 koron, za pół litra piwa trzeba zapłacić w sklepie średnio ponad 15 koron – około 7 złotych.

Czytaj więcej: Rok temu w Szwecji też wzrosły podatki. By pokryć rosnące koszty przyjmowania uchodźców

Będzie trochę drożej

Teraz stawki głównego podatku na alkohol w Szwecji mają jeszcze wzrosnąć. W wypadku napojów wysokoprocentowych o 1 procent, dla piwa i wina o 4 proc.

To spowoduje, że wg szacunków szwedzkiego rządku butelka wódki podrożeje średnio o 2 korony, wina o 73 ore, a piwa o 25 ore.

Nie są to jakieś dramatyczne podwyżki dla przeciętnego Szweda. Dla budżetu Szwecji będą one miały jednak spore znaczenie. Rząd zakłada, że po podwyżce fiskus na alkoholu zarobi w przyszłym roku dodatkowe 390 mln koron.

Czytaj więcej: Najbardziej znana szwedzka firma odchodzi od stawiana wyłącznie wielkich sklepów. Wdraża nowy pomysł

Więcej turystów ze Szwecji

Wysokie ceny alkoholi w Szwecji są jednym z czynników napędzających wyjazdy Szwedów od Polski. Ich krótkie wyprawy promem na polskie wybrzeże suto zakrapiane tanim dla nich alkoholem od dawna nie dziwią.

Z roku na rok Szwedów przylatuje lub przypływa do Polski coraz więcej. W ubiegłym przyjechało ich 333 tysiące. Aż o 12 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym samym czasie, dodajmy, zanotowano wzrost o 5,4 proc. wszystkich obcokrajowców odwiedzających Polskę.

Być może więc, nawet dość niewielka podwyżka podatku od alkoholu w Szwecji, będzie dodatkowym argumentem dla Szwedów, by wybrać się do Polski. Nasza gospodarka oczywiście na tym zyska.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"