Piękne jest życie prezesa dużej spółki giełdowej. Średnio zarabia 138 tys. zł miesięcznie

Marcin Kaczmarczyk
PwC, duża firma doradcza, przygotowała właśnie kolejną edycję corocznego raportu o wynagrodzeniach szefów w 140 największych polskich spółkach giełdowych. Zarobki prezesów w 2015 roku wzrosły. Za to tym, którzy mają ich pilnować płaci się mniej.

Prezesi spółek, które wchodzą w skład trzech warszawskich indeksów giełdowych - WIG 20, mWIG 40 i sWIG 80 - otrzymali w 2015 roku średnio 1,66 mln zł, a więc o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Wzrosły też zarobki ich zastępców - członkowie zarządów dostali wynagrodzenie roczne średnio w kwocie 1,18 mln zł - o 9 proc. więcej niż rok wcześniej.

Najlepiej być prezesem PZU lub banku notowanego na GPW. Z raportu PwC wynika bowiem, że w branży ubezpieczeniowej, reprezentowanej w badaniu wyłącznie przez PZU, zarabia się najlepiej, oczywiście mówimy tu o najwyższych stanowiskach w zarządzie spółki.

Na drugim miejscu pod względem wysokości rocznej pensji, po naszym narodowym ubezpieczycielu są banki - dodajmy, że w nich średnie zarobki roczne w zarządzie urosły o 17 proc. Potem na miejscu trzecim telekomunikacja, choć tutaj prezesi mogą narzekać - ich wynagrodzenie spadło aż o 13 proc. Na czwartym miejscu media - ale tu też zredukowano zarobki zarządzających i to aż o 15 proc.

Czytaj więcej: Pensje polskich prezesów dzielą i tak lata świetlne od dochodów szefów amerykańskich korporacji

Czy się stoi, czy się leży.

Polscy prezesi mają, przynajmniej pod jednym względem, lepiej od swoich kolegów z Zachodu. W ubiegłym roku zmienne premie i prowizje stanowiły około 36 proc. całego ich pakietu wynagrodzeń.

Na Zachodzie ta część zmienna jest duża większa. Jej udział w całym wynagrodzeniu np. w Niemczech w wypadku spółek wchodzących w skład dwóch indeksów DAX (największe firmy) i MDAX (średnie) wynosi odpowiednio 59 proc. i 56 proc.

W Polsce więc nawet nieudolny prezes może długo cieszyć się swoimi niemałymi zarobkami.

Czytaj więcej: Na świecie akcjonariusze coraz częściej protestują przeciw wynagrodzeniem prezesów oderwanych od wyników spółek

Nadzór w polskich spółkach mało ważny

Prezesi i członkowie zarządu w polskich spółkach zarabiają jak już wiemy sporo i coraz więcej. Tego samego niestety nie możemy powiedzieć o członkach rad nadzorczych, czyli bardzo ważnych w teorii osobach w nowoczesnym akcyjnym przedsiębiorstwie. Mają oni pilnować interesów akcjonariuszy, w sposób ciągły kontrolując pracę zarządu i służąc mu radą.

Z raportu PwC wynika, że w 2015 roku przeciętne roczne wynagrodzenie członka rady nadzorczej w dużych spółkach giełdowych wyniosło około 105 tys. zł i było mniejsze o 6 proc. w porównaniu do roku 2014. To grosze w porównaniu do deszczu złotówek, którym mogą cię cieszyć prezesi.

Poza tym, co jest już kuriozalne, wciąż niemal 13 proc. osób zasiadających w radach nie pobiera wynagrodzenia z tytułu wykonywanej pracy. Społecznicy?

Tak duża różnica pomiędzy zarobkami prezesów i członków rad nadzorczych sugeruje, że polskim akcjonariuszom dużych spółek giełdowych nie zależy specjalnie na wysokiej jakości prac rad nadzorczych. Może nie chcą, aby ktoś za bardzo patrzył zarządom spółek na ręce?

Zdecydowanie lepiej być mężczyzną

W największych polskich spółkach giełdowych zdecydowanie preferuje się mężczyzn. Kobiety stanowiły w 2015 r. zaledwie 11 proc. wszystkich członków zarządów w badanych firmach. Wśród tych, które wchodzą do indeksu WIG 20, gdzie są największe polskie przedsiębiorstwa, było ich ledwo 5 proc.

Ponadto co trudno zrozumiałe w tych firmach, gdzie w zarządach obecni byli zarówno mężczyźni jak i kobiety, ci pierwsi zarabiali średnio aż o 59 proc. (!) więcej od swoich koleżanek.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"