Po wielkim oczekiwaniu pod koniec ubiegłego tygodnia na rynkach mamy duże spadki. W zasadzie już pewna wygrana Donalda Trumpa wywołała silną falę wyprzedaży na działających już od co najmniej kilku godzin rynkach azjatyckich.
Nikkei 225, główny indeks giełdy w Tokio, tu przed jej zamknięciem traci 5,36 proc., giełda w Korei jest 2,75 proc. pod kreską, w Hongkongu 3,6 proc., a chińska w Szanghaju 0,40 proc. – na tym ostatnim rynku jest więc na razie zaskakująco spokojnie.
Czytaj więcej: Trump to przede wszystkim zła wiadomość dla nas. Nie dla Amerykanów
Drożeją wszystkie te aktywa, które od lat uważane są za bezpieczne. Kupują je inwestorzy, kiedy na świecie robi się nerwowo.
I tak frank w stosunku do dolara zyskiwał rano niecałe 2 proc. – to bardzo dużo, a japoński jen – też bardzo bezpieczna waluta – aż 3,7 proc.
Podrożało też złoto – o 4,6 proc.
Dramat przeżywa meksykańskie peso. Traciło rano aż 12 proc. do dolara.
Czytaj więcej: Z początkiem tygodnia szef banku centralnego Meksyku twierdził, że ma plan na wypadek wygranej Trumpa
Ciekawie zachowuje się złoty. Rano nasza waluta umocniła się wobec dolara aż ponad 1,5 proc. – czyli o około 6 groszy. To bardzo duży skok, jak na zmiany na rynku walutowym. Za „zielonego” rano płaciliśmy niecałe 3,87 zł.
W stosunku do franka złoty zachował się rano bardzo stabilnie – po dwugroszowym skoku w górę, kursu pary CHF/PLN wrócił do poziomów z wczoraj.
Zapewne szwajcarski bank centralny już czuwa i stabilizuje kurs.
Niewiele – 0,37 proc. – złoty traci do euro.
To wszystko to dopiero początek dnia. Nie działają jeszcze europejskie giełdy, ani amerykańska. Już jednak widać, że to będzie bardzo gorący dzień na rynkach.
Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"
Zobacz także WIDEO: Ekspert: zarówno Clinton, jak i Trump niewiadomą z punktu widzenia polskich interesów