Wydaje się, że istnieją trzy główne powody, dla których złoty wieczorem wyceniany jest tylko kilka groszy poniżej wczorajszego zamknięcia, a WIG 20 zakończył dzień na niewielkim blisko półprocentowym plusie.
Po pierwsze, inwestorzy nie mają specjalnego wyboru. Amerykański dolar i wyceniane w nim aktywa są nadal bardzo bezpieczną przystanią. A na pewno bezpieczniejszą od jena, uważanego za przewartościowanego czy chińskich spółek, na które zaraz mogą spaść cła zapowiedziane przez Trumpa.
Nie bardzo jest też sens teraz na dłużej inwestować w europejskie firmy i waluty. Stary Kontynent wchodzi coraz mocniej w czas politycznej niepewności - zaraz włoskie referendum, potem wybory we Francji i w Niemczech. No i tlący się cały czas Brexit. Unia może tego nie przeżyć. A Putin cały czas za płotem.
Czytaj więcej: 8 wykresów, które pokazują, jak rynki zareagowały na wygraną Donalda Trumpa.
Mniejsze podatki
Po drugie, Trump może szybko wprowadzić cięcia podatkowe, które z pewnością pomogą zarówno korporacjom, jak i, co w USA może i ważniejsze, nakręcą mocniejszy popyt konsumencki. Firmy więcej zarobią.
Dodatkowo nowy prezydent chce zwiększyć wydatki na zbrojenia i rozwój infrastruktury. Jeżeli tak się stanie, amerykańska gospodarka - przynajmniej w krótkim terminie - przyspieszy.
Czytaj więcej: Wygrana Trumpa to problem bardziej dla nas niż Amerykanów.
Trump łagodny jak baranek
No i po trzecie, Donald Trump porzucił - przynajmniej w pierwszym dniu - swoją agresywną retorykę. Jest na razie bardzo koncyliacyjny.
Nawołuje do jedności, dziękuje Clinton za lata pracy dla kraju, deklaruje, że będzie prezydentem wszystkim Amerykanów.
Wszystko to razem wystarczyło, by środa na rynku skończyła się lepiej niż się zaczęła. Ale to dopiero początek oswajania się świata z nowym porządkiem za oceanem. Trump nas jeszcze nie raz może zaskoczyć.
Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"