Referendum konstytucyjne w założeniu miało decydować o redukcji liczby senatorów z 350 do 100, ograniczeniu praw senatu i o likwidacji sieci prowincji. Przez długi czas znaczna część Włochów nie rozumiała dokładnie, co miałyby zmienić nowe przepisy i nie wierzyła, że w wpłynie to na ich życie.
Zmiana nastąpiła, kiedy agitujący za reformą premier Matteo Renzi zapowiedział, że jeśli jego reforma przegra, on sam wycofa się z polityki. Teraz więc obywatele są skłonni głosować nie tyle przeciw reformie, co przeciw premierowi. Według ostatniego sondażu na "tak" chce zagłosować 37 proc. Włochów, a na "nie" - 42 proc.
Odrzucenie reformy w referendum może doprowadzić do takiej niestabilności politycznej, że osiem włoskich banków upadnie, w tym działający nieprzerwanie od 1472 r. Monte dei Paschi di Siena - uważa Financial Times. Według czarnego scenariusza zagrożony jest nawet cały sektor bankowy strefy euro.
Czytaj też: Przeżyli Mussoliniego i Napoleona, ale strefy euro mogą już nie przetrwać
Bankierzy obawiają się zmiany rządu, od którego są w dużym stopniu są zależni. Niepewność, która stoi za potencjalną rezygnacją Renziego, dotyczy ratowania banków przez państwo. Unijne przepisy miały ograniczać podobne praktyki, jednak włoskiemu premierowi udało się je obejść.
W tej chwili banki we Włoszech obciążone są kwotą 360 mld euro niespłacanych pożyczek.
Monte dei Paschi planuje rekapitalizację w kwocie 5 mld euro. Jeśli Renzi odejdzie, bank zamierza 7 lub 8 grudnia rozpocząć sprzedaż akcji.