Linie lotnicze w Chinach będą potrzebować w ciągu następnych dwóch dekad 5,5 tys. nowych pilotów rocznie. To efekt nowych zleceń zakupów samolotów oraz rosnącego popytu na podróże lotnicze - wynika z szacunków Boeinga, na które powołuje się Bloomberg.
Boeing prognozuje, że wkrótce Chiny przebiją Amerykę Północną i staną się największym rynkiem lotniczym na świecie. Do 2035 roku będzie tam praca dla 111 tys. nowych pilotów. To aż 40 proc. łącznego globalnego zapotrzebowania w tym czasie, więcej niż gdziekolwiek indziej w rejonie Azji i Pacyfiku.
Transport lotniczy rozwija się w Chinach bardzo szybko. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba linii lotniczych wzrosła tam o 28 proc. do 55. Zdaniem Airbusa, który jest największym rywalem Boeinga, ruch lotniczy nad Chinami ma w ciągu następnych dwóch dekad zwiększyć się prawie czterokrotnie, uczyni to rynek chiński najbardziej ruchliwym na świecie.
W regionie Azji i Pacyfiku będzie wobec tego potrzebnych tysiące nowych pilotów i techników. Chiny będą potrzebować we wspomnianym okresie także około 119 tys. techników lotu, w Azji Południowo-Wschodniej zapotrzebowanie kształtować ma się na poziomie 62 tys. pilotów i 67 tys. techników.
Piloci należą do całkiem nieźle zarabiających grup zawodowych. W Polsce średnia płaca pilota to ok. 10 tys. zł, jednak za granicą można zarobić znacznie więcej. Przykładowo w Niemczech piloci Lufthansy w zależności od stażu i kwalifikacji zarabiają od 70 do 200 tys. euro rocznie, czyli od 24 do 70 tys. zł miesięcznie. Piloci linii Emirates na starcie otrzymują około 22 tys. zł miesięcznie, z gwarancją corocznej podwyżki o około 3 proc. Do tego przysługują im dodatki mieszkaniowe albo służbowe mieszkania w apartamentowcach.
Ekspres do kawy Siemens EQ.9