Gospodarka w najgorszym stanie od trzech lat. Ale ma być lepiej - twierdzi Ministerstwo Finansów

Marcin Kaczmarczyk
"Dziennik Gazeta Prawna" twierdzi, że resort finansów przewiduje wzrost PKB w czwartym kwartale ledwo na poziomie 1,8 proc. To najsłabszy wynik od ponad 3 lat i dużo słabszy od wcześniejszych optymistycznych prognoz wicepremiera Morawieckiego.
Wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki i premier Beata Szydło
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Z informacji gazety wynika, że Ministerstwo Finansów przygotowuje się do wariantu, w którym PKB w czwartym kwartale wzrośnie tylko o 1,8 proc. To bardzo mało. Jak więc widać, spowolnienie wzrostu gospodarki, które zaczęło się w połowie roku, zamiast być chwilowym, wydłuża się.

Dziennik tłumaczy to głównie spadkiem inwestycji. Przypomnijmy, że te maleją od początku roku. W pierwszym kwartale nakłady inwestycyjne spadły o 2,2 proc., w drugim o o 5,0 proc., a w trzecim aż o 7,7 proc.

Gazeta podkreśla, że być może jest to przejściowe spowolnienie. W pierwszym kwartale przyszłego roku gospodarka znowu zacznie się rozpędzać. Pomóc ma w tym program "Rodzina 500 plus", który będzie nakręcał konsumpcję oraz szybsze wydawanie środków unijnych.

Czytaj więcej: Rynek pracy w Europie bije rekordy, ale właśnie w Polsce ostro zahamował. 

Co innego w gazecie, co innego w Sejmie

Poglądy w resorcie finansów, o których pisze "Dziennik Gazeta Prawna" kłócą się z tym, co posłowie usłyszeli w ubiegłym tygodniu w Sejmie.

Tam, w odpowiedzi na interpelację poselską, Ministerstwo Rozwoju (nie Finansów, o którym pisze gazeta, ale w końcu, jak wiemy, łączy je osoba tego samego ministra) napisało, że nasza gospodarka pod koniec tego roku jednak przyspieszy - w porównaniu do trzeciego kwartału.

- W ocenie Ministerstwa Rozwoju, tempo wzrostu w ostatnim kwartale 2016 r. powinno nieznacznie przyśpieszyć, głównie na skutek przyśpieszenia tempa spożycia prywatnego. Stopniowo będą odradzać się także inwestycje, których tempo spadku powinno wyhamować w ostatnim kwartale 2016 r. - uważał w pierwszej połowie grudnia resort rozwoju.

Winne samorządy?

Posłowie dowiedzieli się również skąd całe to hamowanie - w głównej mierze, zdaniem jednego z dwóch resortów, którym kieruje Mateusz Morawiecki, jest skutkiem spowolnienia inwestycji, m.in. przez opóźnienia we wdrażaniu projektów z nowej perspektywy finansowej.

- Potwierdzają to dane dotyczące nakładów inwestycyjnych, w szczególności nakładów w sektorze publicznym, głównie samorządowym. Władze samorządowe wstrzymują się z inwestycjami ze względu na kalendarz wyborów samorządowych. Inwestycje w tym sektorze powinny więc rozpocząć się na przełomie lat 2017-18 – napisał resort rozwoju.

I z tym już można polemizować. Po pierwsze, co zabrzmi wręcz kuriozalnie, to samo Ministerstwo Rozwoju na przełomie maja i czerwca zwróciło się do samorządów, by wstrzymały się z ogłaszaniem przetargów na projekty finansowane z pieniędzy UE na lata 2014-20 do czasu wejścia w życie noweli Prawa zamówień publicznych. Ta weszła w życie 28 lipca. Jak to dokładnie wpłynęło na inwestycje, nie wiemy.

Po drugie, niestety inwestycje zmniejszają nie tylko samorządy. Firmy też. - Ostatnie dane dotyczące wyników finansowych przedsiębiorstw średnich i dużych (50+, czyli zatrudniających co najmniej 50 pracowników) wskazują, że łącznie w ciągu trzech kwartałów 2016 r. inwestycje tej grupy firm były niższe o 5,9 mld zł w stosunku do tego samego okresu 2015 r. To ponad 50 proc. całości spadku nakładów brutto na środki trwałe w tym okresie. Na pozostałe prawie 50 proc. spadków "pracowały" firmy mniejsze, a przede wszystkim inwestorzy publiczni - centralni i lokalni. W jakim stopniu, trudno w tej chwili ocenić - twierdzi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Konfederacji Lewiatan.

Czytaj więcej: W budowlance mamy krach. Spada produkcja.

Państwowe spółki mniej inwestują

Zwraca przy tym uwagę na dwie rzeczy. Maleją inwestycje w kontrolowanych przez państwo spółkach. - To bowiem w sektorach w których dominuje udział firm z kapitałem państwowym nakłady inwestycyjne spadły najbardziej - magazynowanie i działalność wspomagająca transport, wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną i gaz, dostawa wody i gospodarowanie ściekami, transport lądowy i rurociągowy, a silnie dołączyło do tego budownictwo w wyniku słabego uruchamiania funduszy unijnych na inwestycje infrastrukturalne – tłumaczy dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

I co w ogóle jest wręcz zabawne, jeżeli zestawimy tę uwagę, z negatywnymi uwagami o roli kapitału zagranicznego w Polsce, inwestycje spadłyby jeszcze bardziej, gdyby nie firmy zagraniczne. W ciągu trzech kwartałów 2016 r. ich inwestycje wzrosły bowiem o 5,3 proc., a ich udział w inwestycjach firm 50+ wyniósł w tym czasie prawie 40 proc.

- Zatem gdyby nie inwestycje firm z kapitałem zagranicznym, nakłady inwestycyjne firm 50+ zmniejszyłyby się w ciągu 9. miesięcy br. nie o 9,1 proc., a o prawie 19 proc. – podkreśla Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce".

Zobacz też: PKB rośnie najwolniej od 3 lat, ale konsumpcja wzrasta. Co jest przyczyną? Wyjaśniamy

Marcin Kaczmarczyk
Więcej o: