Kilka tygodni temu pisaliśmy o poważnych oskarżeniach wobec niektórych producentów smartfonów. Firma badawcza Trustlook alarmowała, że korzystają oni z oprogramowania Adups. Narzędzie miałoby zbierać dane, nie informując o tym użytkownika. Raport, który zawiera nasze wiadomości SMS, listę połączeń i inne szczegóły, miałby trafiać na chińskie serwery co 72 godziny.
Czytaj też: Polak kierował gangiem cyberprzestępców. Zgubiła go pewność siebi
Nasz artykuł spotkał się ze sprzeciwem ze strony niektórych producentów. Niestety, Trustlook opublikował właśnie nową listę zagrożonych urządzeń - tym razem jest ona jeszcze dłuższa. Obejmuje aż 43 firmy. Są na niej marki znane w Polsce, m.in: Archos, BLU, Hisense, Lenovo, Prestigio oraz ZTE. Problem polega na tym, że nie wiadomo, na których urządzeniach przeinstalowano Adups, a które są bezpieczne.
Nie ma też pewności jaki jest zakres działania oprogramowania Adups - na poszczególnych smartfonach może być on inny.
Największym problemem jest więc kwestia zaufania. Użytkownicy mogą czuć się zagrożeni do czasu aż producenci i dystrybutorzy nie tylko zaprzeczą oskarżeniom, ale podadzą jakieś konkretne dowody na to, że nie stosują Adups.
Na szczęście szkodliwe oprogramowanie można usunąć ze smartfona. Wymaga to jednak ingerencji ze strony specjalistycznych programów, którym też musimy zaufać...