Producenci brandy mogą ją szybko postarzać. Wystarczy kilka dni. Smak? "Zaskakująco dobry"

Profesor hiszpańskiego uniwersytetu opracował metodę szybkiego nadawania alkoholom charakterystycznego, wieloletniego smaku za pomocą ultradźwięków. Choć efekt jest chwalony, postarzany produkt zgodnie z prawem nie może być nazywany prawdziwym "brandy".

Wytrawne alkohole dojrzewające przez długie lata są drogie, ale też i bardzo cenione, przede wszystkim za swój trudny do podrobienia smak. Według badaczy z Uniwersytetu w Kadyksie z profesorem Valme Garcíą na czele, nie jest on jednak niemożliwy do podrobienia. Zaproponowali oni metodę postarzania alkoholi za pomocą niesłyszalnych dla ludzkiego ucha ultradźwięków.

Tradycyjne brandy – napój alkoholowy na bazie destylatu z wina – musi leżakować w dębowych beczkach, najlepiej przez przynajmniej kilka lat. To do nich wlewa się winogronowy spirytus, po czym wystarczy już tylko czekać. Destylat reaguje z drewnem oraz wchłania tlen, do którego ma ograniczony dostęp.

Hiszpańska metoda pozwala zdecydowanie skrócić długotrwały proces dojrzewania. Jak? Brandy w beczce zmieszana z dębowymi płatkami zostaje wystawiona na działania ultradźwięków przez trzy dni. Ciśnienie, które wytwarza się wtedy z płatków, pozwala na błyskawiczne uwolnienie zawartych w nich związków chemicznych.

"Zaskakująco dobry smak"

 

Tak przygotowany trunek był zresztą nawet oceniony przez ośmiu zawodowych sędziów. Ich zdaniem smakował "zaskakująco dobrze" - dało się w nim wyczuć słodki, owocowy posmak i intensywny aromat.

Profesor Valme García nie jest pierwszą osobą, która stara się skrócić kosztowny proces dojrzewania alkoholi. Emerytowany amerykański chemik Orville Tyler na działanie ultradźwięków wystawiał także whisky. Z kolei producenci Cleveland Whiskey pozwalają jej najpierw dojrzewać przez 6 miesięcy, a następnie razem z beczką przenoszą do pojemnika z nierdzewnej stali, w którym poddawana jest wysokiemu ciśnieniu.

Tak wyprodukowane trunki nie mogą jednak być nazywane tak samo, jak ich dojrzewające odpowiedniki. Whisky Tylera – choć produkowana w Szkocji – nie może być nazywana szkocką, ponieważ nie leżakowała przez minimum 3 lata, co jest warunkiem koniecznym. Analogicznie, według europejskich regulacji brandy, żeby była prawdziwą brandy, musi dojrzewać w dębowych beczkach przez co najmniej 6 miesięcy.