Prokuratura chce dokumentów dot. kredytów frankowych. Banki wynajmują ciężarówki. "Żeby to wszystko przesłać, musielibyśmy wysłać pociąg"

Szczecińska prokuratura, prowadząca śledztwo w sprawie kredytów frankowych, poprosiła banki o przesłanie dokumentacji kredytowej. Jak podaje Puls Biznesu, te robią to od miesięcy, i końca nie widać. To dziesiątki milionów stron, jeden z banków wyliczył, że kompletowanie dokumentów zajęłoby etatowemu pracownikowi... 42 lata. Banki wynajmują ciężarówki, żeby przetransportować wszystkie materiały.

Od listopada ub.r. Prokuratura Regionalna w Szczecinie prowadzi śledztwo dotyczące kredytów frankowych. Dotyczy ono zarzutów z art. 286 Kodeksu karnego, mówiącego m.in. o doprowadzaniu innych osób do niekorzystnego rozporządzenia ich własnym mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej czy o wyzyskiwaniu niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania.

art. 286 KKart. 286 KK źródło: Kodeks Karny

Postępowanie obejmuje wszystkie banki, koncentruje się na ocenie wzorów umów i procedur przyznawania kredytów. Szczecińską prokuraturę wsparła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
 
Czytaj więcej: Kredyty we frankach pod lupą ABW. Śledztwo obejmuje wszystkie banki, które ich udzielały

42 lata kompletowania dokumentów

Tymczasem Puls Biznesu pisze o tym, że kompletowanie dokumentacji, o którą szczecińska prokuratura poprosiła banki, to iście mrówcza praca na lata. Gazeta przytacza wyliczenia jednego ze średnich banków, iż zebranie wszystkich materiałów potrzebnych prokuraturze zajęłoby jednemu pracownikowi na etacie... 42 lata (a ostemplowanie dokumentów kolejne dwa).

Przedstawiciel innego banku komentuje: „Żeby to wszystko przesłać, musielibyśmy wysłać pociąg”. Wyliczył, że dokumentacja kredytowa 50 tys. klientów to około... 5 mln stron. Zaznacza przy tym, że wszystkie materiały musiałby... skserować, a możliwe, że również potwierdzić notarialnie.

Kolejny bank właśnie wynajął ciężarówkę, żeby przekazać szczecińskiej prokuraturze 2,5 mln stron. Inny zaprosił prokuratura do swojego archiwum z dokumentami.

Abstrahując od „trudu” po stronie banków, zdecydowanie nie ma co zazdrościć też prokuraturze i biegłym. Nie wiadomo jak szeroko zakrojone będzie śledztwo, ale warto pamiętać, że banki udzieliły od 1 lipca 2006 r. do 26 sierpnia 2011 r. (taki czas obejmuje śledztwo) ok. 350 tys. kredytów frankowych. Kredytobiorców było zapewne około dwukrotnie więcej.

Materiał Pulsu Biznesu dostępny jest na stronie pb.pl.