Bankierzy londyńskiego City szczególnie głośno protestowali przeciwko wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Wskazywali, że radykalne odcięcie dostępu City do wspólnego rynku Unii niesie ryzyko niestabilności finansowej dla Europy i więcej szkód może przynieść pozostałym 27 członkom Wspólnoty niż Wielkiej Brytanii.
Jak donosi „The Guardian”, szczegóły umowy handlowej między UE a Wielką Brytanią będą ważne dla wielu globalnych banków, wykorzystujących Londyn do operacji w Europie. Stracą one bowiem możliwość „paszportowania” usług i będą musiały ubiegać się o licencję w państwach UE.
Są pierwsze deklaracje przeprowadzek. Brytyjski HSBC chce przenieść około 1000 osób do Paryża, gdzie już dziś prowadzi duże operacje. Citi, 900 osób do Dublina. A Morgan Stanley szuka w Dublinie lub we Frankfurcie biur dla 300 pracowników. Jednak to wszystko, zdaniem brytyjskiego dziennika, nie zmienia faktu, że „w dającej się przewidzieć przyszłości Londyn pozostanie europejską stolicą finansową w niemal każdych okolicznościach”. Jedna decyzja nie zmieni kilkuset lat budowania londyńskiego centrum.
„The Guardian” dodaje jednak, że Londyn może stracić więcej w rozgrywce globalnej, przynajmniej do momentu, kiedy ustalone zostaną wszystkie szczegóły współpracy gospodarczej Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. - W grze o bankowe miejsca pracy Wall Street wydaje się najbardziej oczywistym zwycięzcą Brexitu – zauważa dziennik.
W lutym, „The Guardian” powołując się na wyliczenia jednej z instytucji badawczych związanych z Komisją Europejską donosił, że po Brexicie pracę może stracić do 10 tysięcy zatrudnionych w Londynie w bankowości i do 20 tysięcy pracowników księgowości, prawa i doradztwa.
Brukselska instytucja Bruegel oszacowała, że firmy przeniosą swój biznes wart 1,8 biliona euro z Wielkiej Brytanii na kontynent. Najbardziej miałby na tym zyskać Frankfurt, w dalszej kolejności także Paryż, Amsterdam i Dublin.
Londyńskich uciekinierów chce przeciągać także Polska. Wicepremier Mateusz Morawiecki mówił w sierpniu 2016, że „na pewno nie jesteśmy pozbawieni szans, jeśli chodzi o przyciągnięcie ciekawych inwestorów do tzw. middleoffice czy backoffice, to są również funkcje wysoko płatne, rozwojowe”.
***