Gospodarka Niemiec w 2016 roku odpowiadała za 21,1 procent całego PKB Unii Europejskiej. Polska to 2,9 procent gospodarki unijnej. Gospodarczo Niemcy są więc ponad 7 razy więksi od nas. Ale to nie stanowi chyba dla nikogo niespodzianki.
Ciekawie się robi, kiedy na mapie Europy próbujemy znaleźć takie kombinacje państw, które gospodarczo dorównałyby Niemcom.
Zacznijmy od Grupy Wyszehradzkiej. Czy jeśli do Polski dodamy Czechy, Słowację i Węgry, to doganiamy potencjał gospodarczy Niemiec? Jak się okazuje, nie za bardzo.
Grupa Wyszehradzka w całości to tylko 5,4 procent całej gospodarki unijnej. Gdyby była jednym państwem, byłaby nie tylko za Niemcami, ale także za Wielką Brytanią, Francją, Włochami i za Hiszpanią.
Idźmy dalej. Dodajmy do Grupy Wyszehradzkiej kraje bałtyckie i bałkańskie. Cała Europa Środkowa, która weszła do UE w 2004 roku i później. 11 państw: Polska, Czechy, Słowacja, Węgry plus Litwa, Łotwa i Estonia plus Słowenia i Chorwacja plus Rumunia i Bułgaria. 11 państw razem to musi być już coś dużego. I faktycznie jest, ale nie tak dużego jak Niemcy.
Gospodarka Niemiec jest prawie trzy razy większa od gospodarki całej Europy Środkowej. A ta odpowiada tylko za 8 procent PKB całej Unii Europejskiej. Czyli jest większa od Hiszpanii, ale nadal mniejsza niż Włochy czy Francja.
Zróbmy kolejny krok. Dodajmy wszystkie państwa unijne, które leżą na wschód (choćby minimalnie) od Niemiec. Do poprzedniej jedenastki dodajemy więc Finlandię, Szwecję, Austrię, Grecję i Cypr. To już łącznie szesnaście państw.
Okazuje się, że szesnaście państw Unii daje tylko 16 procent unijnego PKB. Nadal wyraźnie mniej niż Niemcy.
Co więc musi się stać, aby dogonić Niemców? Do wcześniejszej szesnastki musimy dodać jeszcze Danię, Irlandię i Portugalię. I wtedy jest remis.
To powinno wyjaśniać, dlaczego pozycja Niemiec w Unii Europejskiej jest tak dominująca. Politycznie oczywiście wszyscy są równi, ale jeśli chodzi o pieniądze i potencjał gospodarczy, Niemcy w Unii ważą tyle, co 19 innych państw razem wziętych.