Posłanka chciała likwidacji "podwójnej ciągłej". Dla oszczędności. Ale te argumenty ministerstwa nas przekonują

Posłanka Beata Stępień z Nowoczesnej w interpelacji poselskiej zasugerowała, w ramach milionowych oszczędności, zastąpienie podwójnej linii ciągłej na polskich drogach pojedynczą linią. Nie przekonała jednak Ministerstwa Infrastruktury.

W kwietniu posłanka Beata Stępień z Nowoczesnej  w interpelacji poselskiej do ministra infrastruktury i budownictwa zaproponowała uproszczenie oznakowania poziomego na polskich drogach poprzez stopniową eliminację z nich podwójnej linii ciągłej.

Inne państwa, m.in. sąsiednie Czechy, stosują dla oddzielenia ruchu pojazdów poruszających się w kierunkach przeciwnych tylko jedną linię, a Polacy poruszający się po czeskich drogach nie mają problemu z interpretacją takiego oznakowania. Jest ono przykładem gospodarności i pozwala na oszczędności w nakładach finansowych na utrzymanie dróg

- argumentowała w interpelacji Stępień.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa na pomysł posłanki Nowoczesnej zareagowało jednak chłodno, nie znajdując uzasadnienia dla proponowanych zmian. W odpowiedzi na interpelację, wiceminister resortu Jerzy Szmit podaje szereg kontrargumentów, z którymi trudno się nie zgodzić.

Zwraca m.in. uwagę, że o ile linia pojedyncza zakazuje jedynie przejeżdżania przez tę linię, ale jest stosowana także do oddzielenia pasów ruchu w tym samym kierunku, o tyle podwójna przekazuje dodatkowo informuje, że jej przekroczenie skutkuje wjechaniem na przeciwny pas ruchu (a w konsekwencji ryzykiem czołowego zderzenia).

Szmit argumentuje dodatkowo, że odstęp dwóch linii daje większą odległość między samochodami jadącymi z przeciwnych kierunków. Uzasadnia też, że podwójna linia ciągła jest lepiej widoczna, szczególnie w nocy czy podczas niekorzystnych warunków atmosferycznych.

Okazuje się ponadto, że kwestia kosztów jest nieco bardziej skomplikowana, niż wydawało się posłance Stępień. Jedna linia ciągła zamiast dwóch to niekoniecznie o 50 proc. niższe koszty, gdyż zgodnie z przepisami na drogach dwukierunkowych łącznie z więcej niż trzema pasami ruchu, jeśli oba kierunki ruchu są oddzielone jedną linią, to musi być ona szersza niż linie oddzielające pasy ruchu w jednym kierunku. „Zastosowanie szerszej linii w praktyce doprowadzi do podobnego zużycia farby” - konkluduje Szmit. Dodaje, że linie segregacyjne, czyli m.in. oddzielające pasy i kierunki ruchu, ścierają się znacznie wolniej (szczególnie podwójna linia ciągła) niż np. pasy na przejściach dla pieszych czy linie „stop”.

Wiceminister Szmit dodaje, że podwójna linia ciągła nie jest tylko polskim „wymysłem”, funkcjonuje m.in. w Szwecji, Danii czy Wielkiej Brytanii.

Więcej o: