"Jeśli do urn idą Brytyjczycy, to wynik głosowania okazuje się szokiem". Zwłaszcza dla funta

Oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych z większości okręgów w Wielkiej Brytanii pokazują, że tamtejszy parlament będzie w stanie zawieszenia - żadna partia nie zdobyła samodzielnej większości. To zła wiadomość dla funta, który już wczoraj wieczorem po publikacji takich samych danych sondażowych runął w dół.
Theresa May
Alastair Grant (AP Photo/Alastair Grant)

Brytyjczycy policzyli już większość głosów - 648 na 650 okręgów  - konserwatyści mają pewne 317 mandatów, labourzyści 261, szkoccy nacjonaliści 35, liberalni demokraci 12, pozostałe ugrupowania 21. Aby posiadać większość należy zdobyć 326 mandatów. Oznacza to, że partia konserwatywna straciła 12 mandatów, a partia pracy zyskała 31. Szkocka partia narodowa również odnotowała dużą stratę - aż 19 mandatów, a liberalni demokraci zyskali 3. 

To oznacza, że konserwatyści nie będą mieć bezwzględnej większości w Izbie Gmin (326 mandatów), a tym samym mocniejszego mandatu do negocjacji w sprawie brexitu, co było bezpośrednią przyczyną rozpisania wcześniejszych wyborów.

Inwestorzy na rynku walutowym bardzo emocjonalnie zareagowali na te dane. Już wczoraj przed północą rzucili się do wyprzedaży funta, który stracił do dolara ok. 2 proc.

Na polskim rynku, w pierwszej posondażowej, najbardziej gwałtownej reakcji funt spadł o 9 groszy z 4,85 PLN do 4,76 PLN. Wtedy przez kilka chwil był najtańszy od października ubiegłego roku. Następnie kurs zaczął bardzo powoli odrabiać straty, ale na niewiele to się stało, bo rano wciąż jest w okolicach 4,76 zł.

Z kolei na rynkach akcji jest wyjątkowo spokojnie. Główne europejskie indeksy, w tym także londyński i polski, rosną o ok. 0,5-0,7 proc.

„Wyniki jest szokiem”. Funt na koniec roku po 4,57 zł?

- Jeśli do urn idą Brytyjczycy, to… wynik głosowania okazuje się szokiem. Tak było rok temu, w 2015 roku wybory parlamentarne też przyniosły nieoczekiwaną wiktorię torysów (dopiero po oficjalnym przeliczeniu głosów –red.) – napisał w komentarzu Bartosz Sawicki, szef departamentu analiz, Domu Maklerskiego TMS Brokers. Jego zdaniem, prowadzenie polityki wewnętrznej i negocjacje w sprawie brexitu będą teraz bardzo trudne. - Oznacza to skokowy wzrost premii za ryzyko polityczne, ryzyko niestabilnych rządów, ryzyko kolejnej skróconej kadencji – dodaje Sawicki. I tego właśnie boją się teraz inwestorzy.

Z kolei główny analityk Fundacji FxCuffs, Marcin Kiepas twierdzi, że to jeszcze nie koniec wyprzedaży funta. - Polityczna niepewność jaka obecnie zawitała na Wyspy Brytyjskie, w tym niepewność odnośnie negocjacji ws. brexitu, co z pewnością też odbije się na nastrojach tamtejszych konsumentów i przedsiębiorców, uderzając tym samym w gospodarkę, będzie prowokować dalszą wyprzedaż brytyjskiej waluty. Szacuję, że na koniec 2017 roku funt potanieje do 4,57 zł – napisał w komentarzu analityk.

Więcej o: