Dlaczego Millenialsi już nie marzą o pracy w branży reklamowej?

Jeszcze dekadę temu praca w tzw. "reklamie" była dla młodych spełnieniem marzeń. Dziś agencje reklamowe i marketingowe coraz częściej mają problem ze znalezieniem pracowników. Co spowodowało, że jedna z najmodniejszych branż przeżywa - nomen omen - kryzys wizerunkowy?

Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR przygotowało raport "Co nie styka z młodymi w branży?", w którym podjęło się udzielenia odpowiedzi na tytułowe pytanie. Wnioski?

Z zebranych informacji wynika, że początek problemów bierze się z rozbieżności między oczekiwaniami pracodawców a tym, co oferują (lub jacy są) młodzi.

Firmy poszukują określonych kompetencji zawodowych. W pierwszej kolejności stawiają na umiejętność pracy w zespole, generowanie nowatorskich pomysłów, zaangażowanie i pasja do pracy w branży, myślenie na poziomie idei, otwartość, kreatywność, umiejętności specjalistyczne (graficzne, copywriterskie) oraz tempo pracy. Jak widać w większości są to kompetencje miękkie oraz wrodzone umiejętności, które predysponują do pracy w branży kreatywnej.

Autorzy raportu podkreślają, że choć w teorii opis idealnie pasuje do wyzwolonego i zindywidualizowanego pokolenia Y, to w praktyce nie do końca się sprawdza. Jedynie 30 proc. badanych pracodawców uważa, że stan przygotowania młodych do zawodu jest zadowalający. Z drugiej strony młodzi także nie są do końca zadowoleni,
a nawet bywają rozczarowani tym, co ma im do zaoferowania branża kreatywna.

Czego chcą młodzi?

Dla młodszej generacji pracowników branży kreatywnej liczy się przede wszystkim rozwój osobisty. Postawiło na niego aż 75 proc. badanych. Dwie trzecie (66 proc.) docenia różnorodność zadań, a nieco ponad połowa (54 proc.) możliwość realizacji
pasji (54 proc.). Co ciekawe kwestia pieniędzy jest dla nich istotna, ale nie najważniejsza. Wynagrodzenie było argumentem dla zaledwie 40 proc. badanych.

Dodatkowo okazało się, że kwestie zajmowanego stanowiska, stabilności zatrudnienia i jasnej ścieżki awansu odgrywają drugorzędne role. Wymienione odpowiedzi zyskały kolejno 15, 13 i 11 proc. 

W raporcie czytamy, że indywidualny rozwój jest dla pokolenia Y znacznie ważniejszy niż obiektywny sukces mierzony stanowiskiem. Innymi słowy młodzi nie marzą o tym, żeby w krótkim czasie zostać dyrektorem z ciepłą posadą i duży wynagrodzeniem, ale żeby nauczyć się czegoś, co ich wzbogaci
i robić rzeczy, które mają wartość.

Co młodym nie pasuje?

Młodzi wyposażeni w opisane wartości oraz oczekiwania rozpoczynając karierę w branży zderzają się z czymś innym niż to, czego by chcieli i o czym marzą.

Rozczarowuje ich hermetyczność branży. Świat agencji reklamowych i w ogóle branża kreatywna to szczelnie zamknięty krąg, do którego nie wiadomo jak się dostać. To stanowi dla nich poważną barierę w aktywnym poszukiwaniu pracy.

Kiedy w końcu uda im się zaczepić, to największy lęk wywołuje u nich ryzyko wypalenia zawodowego (60 proc.) i praca pod presją czasu (53 proc.). W dalszej kolejności jest konieczność pracy po godzinach (37 proc.), praca z klientem (30 proc.).

Zdaniem autorów raportu to, że młodzi nie chcą się wypalić zawodowo pokazuje, że zachowanie radości z pracy jest nawet ważniejsze niż satysfakcja finansowa. Młodzi kreatywni z głową pełną pomysłów oraz gotowością do pełnego zaangażowania często przeżywają duże rozczarowanie, że ich pomysły są spychane na drugi plan na rzecz
decyzji ściśle biznesowych - zgodnie z podejściem, że przede wszystkim
„hajs się musi zgadzać”. Mają poczucie, że są kompetentni, bardzo pracowici
oraz otwarci na rozwój, a dostają żmudne i powtarzalne zadania albo takie, które wymagają od nich wysokich kompetencji, a nikt doświadczony nie chce udzielić im wsparcia. I jeśli nawet uda im się wykonać zadanie to nikt ich nie doceni.

W opracowaniu czytamy również, że Millenialsi szczególnie wysoko cenią sobie work-life balance. A mimo wszystko byliby w stanie poświęcić część czasu ze swoich relacji z bliskimi na rzecz czegoś kreatywnego, innowacyjnego, ważnego dla nich. Zamiast tego jednak mają poczucie „chałturzenia”, które ze względu na presję czasu nie pozwala im nawet na wypracowanie dobrej jakości, co zadośćuczyniłoby im przynajmniej pracę po
godzinach.

Dlatego, jeżeli praca nie zapewnia im poczucia, że robią coś naprawdę ważnego, a w dodatku pracują po godzinach oraz pod presją czasu - odczuwają głęboką frustrację.

Co z tym można zrobić?

Eksperci z SAR radzą, aby skupić się na:

- zmianie narracji ("Musimy jako pracodawcy i przełożeni być bardziej szczerzy i spójni z tym, jak o sobie, naszej pracy, naszej agencji mówimy i jak to się potem przekłada na to, co robimy sami i co robią młodzi. Zmiana narracji jest sposobem na zarządzanie oczekiwaniami.")

- zmianie relacji ("Należy postawić na równe, partnerskie relacje, w jakich millenialsi czują się najlepiej. Należy jednak przypomnieć o heterogeniczności młodych oraz o tym, że wciąż dla licznej grupy relacje w hierarchii są ważne. Niekoniecznie będą się dobrze czuli, jeżeli pierwszego dnia szef podejdzie do nich i powie „siema, jestem Staszek”, a nie stoi za tym prawdziwa chęć nawiązania relacji, ale pewna poza.")

- inwestycja w rozwój ("To zmiana zarówno na poziomie języka, który powinien opierać się o komunikaty wymiernych korzyści (nauczysz się tego a tego), a nie enigmatyczne obietnice sukcesu („nagrody w konkursach”) lub awans w strukturze („za trzy lata będziesz dyrektorem”). Ale także na poziomie konkretów: szkoleń, konkursów, systemu feedbackowania pracy")

Więcej o: