Kablówki nie przekażą twoich danych Poczcie Polskiej. PiS chce się wycofać z kontrowersyjnej ustawy

Ustawa dotycząca sposobu ściągania z Polaków abonamentu RTV miała zostać uchwalona jeszcze w te wakacje. Jednak jak wynika z informacji, do których dotarła "Wyborcza", projekt schowano do szuflady.

Gdyby założenia nowej ustawy weszły w życie zgodnie z planem, to być może jeszcze w tym roku Polacy zapłaciliby pierwszy abonament RTV. Kwota - 22 zł 70 gr miesięcznie - byłaby ściągana nie tylko z osób, które zarejestrowały odbiornik telewizyjny, ale również wszystkich posiadających dostęp do kablówki czy platformy cyfrowej.

Obecnie, mimo istniejącego obowiązku płacenia abonamentu, uiszcza go nie więcej niż 12 proc. gospodarstw domowych. To mniej więcej pokazuje, jaki Polacy mają stosunek do kolejnej obowiązkowej opłaty.

"Gazeta Wyborcza" donosi, że właśnie z tego powodu, czyli strachu przed utratą elektoratu, PiS zamierza odłożyć w czasie wprowadzenie abonamentu. Partia rządząca boi się, że wyborcy mogą nie znieść kumulacji w postaci wchodzącej w życie od września reformy edukacji i nowego rachunku.

Projekt PiS krytykowali też dostawcy płatnej telewizji, którzy musieliby udostępnić dane swoich klientów Poczcie Polskiej. To na niej formalnie spoczywa dziś obowiązek ściągania abonamentu.

Problem w tym, że przekazywanie danych naszych klientów Poczcie Polskiej i Telewizji Polskiej jest sprzeczne z konstytucją. Zakazują też tego przepisy o ochronie danych osobowych i prawo telekomunikacyjne. To nie jest tak, że ktoś może przyjść i zażądać od nas danych osobowych naszych klientów

- tłumaczył w rozmowie z Next.gazeta.pl Krzysztof Kacprowicz, prezes firmy Mediakom.